takie tam, przed rzuceniem się na tory.
nie no, śmieję się. nie rzuciłam się, wąsko było, no i żaden pociąg nie jechał. odwiedziłyśmy za to tego dnia z Nossą kilka fajnych miejsc i osób, na przykład Marylin, Elvisa, Lennona, Hendrixa, Morrisona, pana Kaktusa Sombrerro i tego sympatycznego Włocha, na którego "Arrivederci, grazie!" umiałam tylko uśmiechnąć się głupio i uciec.
fajnie było. xD Ewa z Rojkiem w tym czasie łamali stoły i urządzali imprezę w męskiej toalecie razem ze Smerfem i Kejszą. też zapewne się nie nudzili. >D
a dzisiaj Dzień Matki. kupiłam mojej rodzicielce słitaśny kubek z Sheepworld'a, ucieszyła się. i o to chodzi, po czekoladkach by przytyła znowu, a ja razem z nią. nie żebym była obecnie okazem idealnej figury, no ale zawsze to trochę kalorii mniej xD
ogólnie to wakacje. przez tydzień ich trwania zdołałam zaliczyć kilka imprez, być w szpitalu (jednocześnie w nim nie będąc) i rozchorować się. na dodatek dzisiaj na chórze została mi przydzielona rola przedstawienia chóru i powiedzienia kilku słów do publiczności przed środowym występem. "- Hanuś, ty masz lekkość mówienia, powiesz do dzieci parę słów. - Ale panie profesorze... - Hanuś... - *wzdych* Powiem." i taka jest dyskusja z panem L. i tak go kocham <3
tak w ogóle to uzależniłam się. od książki. znów dopadła mnie faza, tym razem na "Fiolet" Magdy Kozak. jest to utwór po prostu zachwycający. dość powiedzieć, że pochłonęłam go w kilka godzin, a do ulubionych fragmentów wracam po kilkanaście razy. wydawałoby się, że w świecie opanowanym przez mordercze, wydzielające cyjanowodór i paraliżujące miasta, w tym Warszawę rośliny i oddziały komandosów z nimi walczące nie ma miejsca na wątek miłosny, jednak autorka wplotła go w fabułę tak zręcznie i naturalnie, że czytelnikowi pozostaje jedynie zachłysnąć się zachwytem i trwać w nim jeszcze dłuuuugo po skończeniu lektury. polecam, polecam i jeszcze raz polecam. niech nie odstraszy was wątek fantastyczny, bo jest on tłem i motywem niezbędnym dla rozwoju fabuły. w ogóle nie ma się wrażenia, że tam jest jakaś fantastyka xD ogólnie to po prostu jest cudo i nie mogę się oderwać od czytania, jak umrę, to chcę mieć tą książkę w trumnie xD
w głośnikach Perfect, za oknem znośna pogoda, liczba obowiązków: zero koma zero. czegóż chcieć więcej od życia?