Cóż. Od jakiegoś tygodnia wybierałam się na sanki.. Dziwnym trafem średnio mi się to udawało, aż do dziś! Wraz z Habanem postanowiłyśmy wreszcie powrócić do dawnych czasów. Jako,że żadna z nas nie ma sanek, ani przyrządów w ten deseń jeździłyśmy na workach do śmieci! (i to jak!). Po krótkiej chwili zrezygnowałyśmy i postanowiłyśmy udać się na gorącą czekoladę.
Z tego miejsca chciałabym podziękować Habaninie za to,że jest. Z nią mogę realizować każdy ze swoich głupich pomysłow :)