Anonimowo na łamach gimnastyki przegubu
w przestrachu dziobatych, zbileciałych ptaszysk.
Pył radości zasypał gniew,
Pterodaktyl odleciał gdzieś,
Oniryzm podróży rozgrzał krew.
Jesteś bogiem szaliku, czapko, kapturze.
Tuzinie głów siedzących w busie.
W podskokach przez las chmurodrapaczy,
na fali wybojów swoich rozpaczy.
Wyjście bez portfela może oznaczać chęć odcięcia, wyalienowania? Było nieświadome jak opad śniegu w nocy gdy śpisz. A może to tylko brak UV?
Let it be..
Użytkownik echoess
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.