2009/09/02 TV |
|||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||
|
udostępnij | ||||||||||||||||||||||||||
Mój osobisty telewizor na placu Wilsona zachwiał jakby na dachu ktoś ruszał złosliwie anteną. Czy to śnieżna nawałnica rodem z piekła surowej zimy, czy wstrząsy sejsmiczne bawią się obrazem w ping-ponga z czterema kątami ekranu?
Jako wytrwały widz lub poprostu zainteresowany monotonią nadawanej transmisji, sięgam swoją dlugą zwinną dłonią do paczki podłóżnych czipsów. Paczkę chrupków wkładam do plecaka, tak by Tych z telewizora ciekawiło co takiego swym smakiem sprawia mi przyjemność. Działanie na pokaz - ma na celu wzbudzenie zazdrości Tych z transmitowanej strony. Wobec Nich mogę stosować takie nieszczere zachowania bez wyrzutów sumienia. Oni wszyscy są na pokaz. Stworzeni by wsiadać i wysiadać z wagonów na odpowiednich przystankach, utwierdzają w myśli metra przekonanie o sensie i randze pracy przez nie wykonywanej. Kupiłem Pepsi, a nie Coca-Cole którą zazwyczaj wybieram. Nie było w Żabce. Zresztą ostatnio dochodzę do wniosku że te wszystkie słodkie napoje, których reklamy przedstawiają szczęśliwych uśmiechniętych ludzi, mają jedno, te samo źródło. Tak jak my pochodzimy z Afryki tak one swój początek miały w Coca -Coli. Na kolejnych etapach produkcji powstawały odłamy. Niezliczone smaki mają jak najlepiej trafić w najróżniejsze pragnienia szcześliwych ludzi z reklamy.
Baśka wolała kwaśnego Sprajta, bo przed chwilą skończyła rzuć gumę i chce poczuć wyrazisty, smak klasycznego gazowanego napoju. Ania stylowo otworzyła czerwoną puszkę Coca Coli - lubi się malować czerwoną szminką - to pasuje. Jej spragnione doznania usta proszą o łyka elegancji i wysublimowania. Zośka wybrała Fante, roztańczona, szalona krzyknęła: "to lubię!". Bawiła się owocowym smakiem z nie mniejszą radością niż przed kilku laty, jako mała dziewczynka wjabłkowym sadzie. Ewa, za to stała na uboczu jakby ukrywała zakazany owoc. Była nieśmiała, bez aspiracji na"dusze towarzystwa". W puszce miała tajemniczego Cherry Coke.
Oglądałem telewizje wytrwale. Po reklamach o treści "Przepraszam Pana. Która jest godzina?" puścili na antenie deszcz. Zakłócenia już dawno przestały mi dokuczać a frytki smakować. Zimna Pepsi na deszczu była jakby reliktem dawnej epoki gdy słońce przygrzewało wilgocąc czoła potem. Później tylko te parasolki i ciepłe napoje. Knysze na szybko i kukurydza na bruku. Dramaty żółtych ziarenek zagubionych pomiędzy stukotem obcasów. Gwar ulicy jak dobry kryminał trzyma w napięciu, a deszczyk swym chłodem jak dreszczowiec mrozi krew w żyłach. W powiewach wiatru woreczki foliowe uciekają z "miejsc szczególnie podatnych na śmiecenie", odkrywają przykrą prawde o byłych włascicielach. Wznoszą się dzięki lekkości nad ciężkie, uparte umysły bałaganiarzy jakby dzięki sile antygrawitacji, piszą powiesć science fiction.
Ostatnio było jak w bajce - wysoko w towarzystwie anioła z duża domieszką uczuć - jak w powieści romantycznej i obserwacjami rodem z eseju na łamach szanującego się pisma naukowego. To za mało dwa miesiace, gdy ogladanie telewizji jest tak interesujące.
Chciałbym podziękować wszystkim tym dzięki którym moje wakacje były zróżnicowane, ciekawe i radosne.
W pierwszej kolejności dziękuję mojej Patrycji bez której nic nie miałoby takiego znaczenia - Pati, dzięki! Nie zapominam również o bliskiech mi Bodziu, Szyszym (spontaniczność i opieka), Halo! które miło rozpoczęło wakacja nagraniem. Pragne od serca podziękować Asi, Monice - Monika, dzięki! Zuzannie, Esterze, Piotrowi (ShwartzkoPF), Wojtkowi, Bakiemu. Można wymieniać bez końca.
Panowie Thom Yorke, Ed O'Brien, Jonny Greenwood, Colin Greenwood, Phil Selway - dla was odrębne podziękowania za te cudowne dwie godziny podczas Waszego koncertu. Thom, to twoja duża zasługa, dziękuję.
Let it be..
Komentowanie zdjęcia zostało wyłączone
przez użytkownika echoess.