Piękne błękitne niebo, z białymi chmurkami jak ptasie mleczko z reklamy.
Zbyt dobre by zjeść tylko troche, by zostawić na później, cieszyć się widokiem.
Wszystko na raz łakomym gryzem, okrzykiem chciwości zepsuć słodką ciszę.
Wessać jak wir, tornado, huragan, na niebie błekitnym wprowadzić bałagan.
Zatruć powietrze, zgasić gwiazdy, jednym ruchem zabrać to co potrzebuje każdy.
Z osobistym autyzmem robisz ze Świdnickiej Paryż, swojej myszy w klatce co wieczór się żalisz.
Ale gdy już nawet porzuciłeś swoje smutki, gdzieś w mózgu zostaje ułamek malutki.
Jak neutrina marna, ledwo wykrywalna cząstka elementarna.
Ułamek przykrego uczucia, które nie pasuje ani do połknięcia ani do wyplucia.
Taki kłaczek którego nie można odkrztusić, takie miłe gardła smyranie które może udusić.
Zamieszkało to w mojej głowie jakiś czas temu i zwróciło me oczy ku niebu.
Miłość niebieska jak niebo - wiesz już dlaczego?
Let it be..
Użytkownik echoess
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.