Powiem jedno: ja nigdy tak nie wyczilowałem jak przez te kilka dni, w zabitej dechami wiosce, niedaleko Płocka.
Poprostu mleko prosto od krowy (nie z fabryki), jajo prosto od kury (nie z fabryki), miód prosto od pszczoły (nie z fabryki), płody rolne prosto od roli (nie z fabryki).
Wieczorkiem leżaczek w ogrodzie, gwiazdy na niebie i to całe szukanie w nich Ciebie.
Na uszach słuchawki które trzymały mnie kabelkiem bym jednak za daleko nie odleciał. Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Let it be..
Użytkownik echoess
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.