Photoblog.pl

Załóż konto

ThePainWorld. 

2013/12/15   

 

« następne   poprzednie »

Opowiadanie mojego autorstwa : 

 

Pusty uśmiech, który wypełnia moją twarz gdy jestem wśród ludzi jest moją maską. To moja pusta codzienność. Tyle ludzi znajduje sie w około mnie, a żaden z nich nie widzi tego co we mnie jest. Puste słowa. Puste żarty. Nic nie znacząca i udawana radość. Nikt nie jest w stanie dostrzec bólu, który wypełnia mi duszę. Nie widzą mojego cierpienia i tej chorej samotności wśród ludzi. Gdy jestem wśród nich udaję, że wszystko jest dobrze. Gdy jestem w domu  umieram. Zapach samotności , tego że przyjaciele mnie opuścili, tego,że on już mnie nie przytuli i cierpienia jakie po sobie pozostawili wypełnia każdy kąt mojego mieszkania. Ból który rozsadza mi serce, rozsadza też żyły. Tyle ,że krew która wypływa po za nie ,nie wypływa przez to lecz przez moją głupotę. W mojej głowie ciągle słychać echo słów : " oni odeszli. nie wrócą. nienawidzą Cię. On nie żyje. Zginął na twoich oczach.". Doprowadzają mnie one do szału. Płaczę. Ciągle płaczę, ale ten płacz już nie oczyszcza mi duszy. Zabijam się powoli. Chcę trafić tam ,gdzie jest on. Do moich płuc trafia dym z każdego kolejnego papierosa, których już nie liczę. Zaraz chyba oszaleję. Głupota, to przez nią moje przyszłe i teraźniejsze chwile wypełnia samotność. Zbyt dużo myślę o tym co trzeba było zrobić by ich nie stracić, by on mógł żyć. Wariuję, a w tym pomagają mi ciągłe wyrzuty sumienia. Krew. Ból. Płacz. Dym. Alkohol. Cierpienie. Samotność. Moje serce jest w kawałeczkach. Brak umiaru, którego te rzeczy nie znają doprowadzi do mojej śmierci. Zaplątani pośród negatywów życia decydujemy się na iście najgorszymi drogami, tę drogę właśnie wybieram. Żyletki na chwile wyrzucają ból płynący z mojego serca. Krew jak oszalała spływa po moim ciele. Ostrze wbija się coraz głębiej w moją skórę, a każde cięcie jest coraz głębsze. Im więcej tego na mnie ,tym mniejszą daje mi ulgę. Wyniszcza mnie to. Moja osoba cała zapłakana już nie raz brała telefon do ręki i dzwoniła do nich ,ale na marne. Większość  z nich zmieniła numery by uniemożliwić mi ze sobą kontakt.  Gdy w słuchawce słyszę " nie ma takiego numeru" dostaję ataku szału. Moje dłonie są całe opuchnięte od uderzania w ścianę. Potrafię tak długo bić w ścianę, przecież ból jest całkiem zasłużony dla mnie. W sumie nie do końca oni się odcięli ode mnie , początkiem to ja smakowałam odizolowania się od świata. Zatonęłam w poczuciu winy. Obarczyłam się winą za śmierć mojej miłości. Potem do mnie doszło ,że przecież nie byłam w stanie nic zrobić. To tamten człowiek, który prowadził pod wpływem alkoholu zawinił. Tyle,że tamtego dnia to ja miałam prowadzić. On mi nie pozwolił,bo była gęsta mgła. Powinnam mu się nie dać. To ja powinnam zginąć na tej drodze! Tym czasem żyję sama ze sobą. Zdycham z cierpienia. Jak ja mam inaczej żyć po tym co się stało?! Nie potrafię. To zbyt wiele jak na mnie.  Bardzo często myślę o nim, jak to między nami było przed tą tragedią. Gdy tylko widział łzy w moich oczach przytułał mnie. Zapadając się w rozmyślaniach o nim odpalam papierosa i wypijam kolejne wino. Ma taki sam kolor jak krew na jego ciele. Znowu myśli o wypadku. Kolejne łzy,morze łez.  Petem po raz kolejny przypalam sobie rękę. Kolejna blizna na moim ciele. Coraz mniej miejsca ,zbyt wiele blizn. Odnajduję jeszcze czyste miejsce na ciele i wykonuję cięcie. Nie czuję bólu,jestem tak zapłakana i otępiała,że nie jestem w stanie.  Krew, dużo krwi wokoło rany. Chyba trafiłam na tętnicę. W końcu. Wykrwawiam się. Kochałam go. Nie zniosę ani chwili dłużej bez niego.. Muszę odejść. Żegnajcie..  
Czytając to wszystko płakali. Myśleli że daje sobie radę,a ona się zabijała. Zostawili ją , myśleli że tak będzie dobrze. Co okazało się najgorszym błędem. Myślała ,że oni ją nienawidzą, a oni ją kochali. To oni odnaleźli ją w ich mieszkaniu całą zakrwawioną. Cięcie o którym pisała nie było ostatnie. Podcieła sobie krtań. W mieszkaniu panował totalny bałagan. Pełno petów, butelek po winie, żyletek ,szkła. Był tam nawet sznur, widać było,że próbowała się powiesić. Widać było że nie raz próbowała sobie odebrać życie. Na ścianach było pełno wypisanych słów,ale przeważało tam jedno imie , imię jej miłości. Pochowali ją, nie myśleli że w tak krótkim czasie pochowają dwie ważne im osoby. Zawinili i teraz muszą trzymać się razem by nikt z nich nie upadł jak ona.

Pisała : Dzolsonn

6 komentarzy
bvlbinv  - 28/03/2014 11:08:36
166 cm :d
dzolsonn - 28/03/2014 18:57:35 z telefonu komórkowego
eee nie az tak malo :D ja mam 152 wiec gorzej.xd

gejiiman  - 21/03/2014 17:37:15
<3
ala - 16/01/2014 5:12:43
Co ci sie stało w twarz ?
dzolsonn - 16/01/2014 7:55:45
WSZYSTKO

marti15  - 16/12/2013 18:35:43
ślicznie :)

Najnowsze wpisy

Wpis dzolsonn

15/12/2013 18:43:24

Wpis dzolsonn

29/11/2013 7:25:30

Wpis dzolsonn

20/10/2013 15:27:58

Wpis dzolsonn

17/09/2013 17:45:12

Wpis dzolsonn

16/09/2013 0:58:34

Wpis dzolsonn

23/08/2013 23:53:03

Wpis dzolsonn

23/08/2013 14:29:31

Wpis dzolsonn

11/08/2013 23:33:10

Wszystkie wpisy