Wiecie, że dzisiaj jest sobota? Jak dla mnie dni tygodnia tracą nazwy i pod każdym względem stają się jednolite nudne takie same. MONOTONIA
W końcu, drodzy czytelnicy poszłam drugi raz na Avatar'a , jednak niestety pod koniec filmu na ujmujących momentach dopadły mnie kolejne problemy z sercem, tak to oczywiste, że jest chore, że mam arytmię, ale co poza tym to nie wiem, ale u mnie w rodzinie problemy " sercowe " są dziedziczne. Patka zasugerowała wariację serca na temat jednego ze znajomych, jednak jest to dość absurdalne.
Zresztą pójdę dopiero do lekarza jak zawału dostanę, oczywiście wtedy sami mnie tam zaciągną. Nutka gorzkiego humoru zawsze jest mile widziana. Jestem jak moja babcia, też nigdy do lekarzy chodzić nie lubiała, jedynie pod dużą koniecznością. Gdy była młoda mówili na nią Hitler, a ja jestem dość podobna do babci ( nie, obie nie mamy żadnych uprzedzeń rasowych, chodzi tu o dominację i przywództwo) pod względem charakteru oraz upodobań typu góry, natura czy siatkówka a no i rajdy.
Będę miała publikację w gazecie! W końcu doczekałam się. Moje wiersze dojrzą światło dzienne.
Gratulować proszę.
Skromności również.
Narcyzm..................
Przechodząc do moich osobistych wywodów, bo rozumiem, że potrzebujecie oświecenia moim intelektem ( oczywiście sarkazm). Ostatnio myślałam właściwie o tych samych aspektach. Jednak cóż, dzisiaj poruszę dwa wątki: samotność i jeszcze jeden, który musi mi jeszcze do łba wpaść.
Cóż co może poradzić człowiek samotny ( będę tutaj pisała w moim imieniu)?
Dałam sobie spokój ze wcześniejszą sympatią, ale i tak pozostaje monotonne gadanie typu - kiedy będę miała pokój 7 lat co noc trułam rodziców, kiedy w końcu nie będę musiała z nim spać. A no i jest!. Może i podobny odstęp będę czekała na dopełnienie nr, 2 i kolejny próg do samorealizacji?
Może to 7 lat jest jak zbicie lustra?
Wiadomo, że prawdziwość moich uczuć jest dosyć dziwna, choć zszokuje tym niektórych zakochana byłam tylko raz jedyny - a tak to był największy życiowy błąd. Dlatego teraz uważam okazywanie uczuć jak przyznanie się do słabości, jak bycie podczas II Wojny żydem, nie miałeś dużo szans, prędzej zabije Cię jakiś bezduszny nazista. A mnie zabija od 10 miesięcy. Dlaczego?
Tak, kocham się skarżyć na brak drugiej osoby oraz na problemy sercowe - HIPOCHONDRYCZKA.
LUDZIE NAJWYRAŹNIEJ NIE POTRAFIĄ POJĄĆ, ŻE RÓWNIEŻ JA DOŚĆ DZIWNA PERSONA POSIADA UCZUCIA.
Mam jeszcze wiele czasu, praktycznie całe życie na dopełnienia i samorealizację, ale cóż. Doświadczenia zrobiły ze mnie dziewuchę cholernie dojrzałą emocjonalnie.
W gatunku ludzkim najgorszy jest niewidzialny długopis trzymany przez niewidzialną rękę. Na jakiej zasadzie działa? Przekreśla ludzi. Ciekawe ile mi postawiona takich krzyżyków czy iksów? Na pewno wiele. Najgorsze jest to, że nie dostrzegacie zmian! Wy prostacy! Za to Was nienawidzę, jesteście z reguły płytcy i samolubni.Oczywiście zdarzają się wyjątki, bo mam swoich ukochanych przyjaciół. OBY.
Potrzebuję kogoś, przy kim mogłabym zapomnieć o przeszłości.
To są wady bycia sentymentalną. Samotność to choroba, choroba serca w psychice. Właściwie to nie serce powinno być symbolem miłości tylko wątroba, to ona produkuje te pieprznięte hormony. Hormony szaleństwa, endorfiny!.Ludzie zakochani żyją na zupełnie innej płaszczyźnie niż ludzie samotni. Płaszczyzną zakochanych bajkowo jest: różowa trawa, niebo o woni czekoladek i sama słodycz, a co ludzie samotni to zgorzkniali indywidualiści, jak ja? Nie. Ale może jednak tak jest. A ja temu nie zaradzę, bo kim ja niby jestem? bogiem, supermanem czy szatanem? Nie, jestem jedynie człowiekiem - Homo Homini, a może aż człowiekiem? Tym właśnie zdaniem wyższa jestem , wyższa nad każdym.
Rośnie mi moja osobista mandarynka, wyhodowana z pestek. Również rzeżuchę posiadam, nawet 2. 3 bambusy, 3 tulipany, fikusa, jukę,kaktusa, 4 kwiatki o nazwie mi nie znanej i 8 mandarynek.
Ziemia, dając człowiekowi władze popełniła złoty strzał. Fragment wiersza. I oto temat mam. Tabula Rasa.
Właściwie jak dawniej było, kiedy lasy równikowe miały jeszcze dosyć sił na pozbycie się Carbonium?
Przepraszam, wtedy wzrost produkcji nie był jeszcze tak ogromny, per w ogóle nie istniał.
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie ery robotów czy urbanizacji na skalę światową, która i tak powoli nastepuje, degradacji na jeszcze wyższą skalę?
Ludzie zrobili z Ziemi piekło, no na razie nie, ponieważ jest lepiej jak mówią środki masowego przekazu, tam lek na grypę zmienił się w kolejne dawki chemii na raka, tu kose zastąpiono kosiarką, maszynę do pisania komputerem, kaligrafię drukarką. Dalej mam wymieniać? Człowiek jest wielce leniwą istotą, zamiast cieszyć się z trudów życia we współpracy z naturą, stanął w krótkiej kolejce, wybierając wygodę i łatwiznę, ale czym ta krótka kolejka się skończy, co jest na końcu, jakie następstwa przyniesie nam wcześniejsze szukanie ułatwień, udogodnień?
Lecę.
Żegnam karawano ludzkiego mięsa.
Dyma.
Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone.
O kopiowanie, proszę pytać się tylko i wyłącznie mnie, jeśli ów zaszczytu dostąpie.
A zdjęcie zrobiła Magda.
Dyma.
Cogito ergo sum
13/03/2010 21:51:51
04/03/2010 21:02:49
27/02/2010 17:56:40
30/01/2010 0:45:31
28/01/2010 22:50:27
26/01/2010 20:22:13
25/01/2010 22:24:59
24/01/2010 21:05:44
Wszystkie wpisy