Photoblog.pl

Załóż konto

nic tu nie jest przez przypadek 

2009/12/08   

.ecie pecie.

« następne   poprzednie »
.ecie pecie.

 

 

 

 

 

 

 

komfortowo ułożyć na nowo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poczekaj aż coś Ci powiem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

pamiętasz? co ja w ogole wtedy robiłam? odchodziłam na bok, po to aby obserwowac. obserwatorem jestem od zawsze, ale w tym przypadku tak nie wolno przeciez. stawalam z boku problemu, nabieralam dystansu, ale nie po to zeby zaczac go rozwiazywac. po to zeby sam sie rozwiązał. przeciez to jest tchórzostwo! i wiedziales o tym. nie powiedziales mi, a ja tak wiele czasu stracilam uciekajac przed swoim zyciem, duzo czasu minelo zanim zrozumialam. ze to wszystko bylo ucieczką... przed samą sobą. i dlaczego tak często, chcąc ukoic cierpienie, zadajesz cierpienie innym?

 

zycie podobne jest do jakiejs pieprzonej układanki, do puzzli, których poszczególne części o róznych kształtach zachodzą na siebie. Niektóre z tych częsci przemieszczaja się swobodnie, inne natomiast naciskają na siebie wzajemnie. w niektórych miejscach  zachodzą jedna na drugą, a w innych dwie częsci ślizgają się po sobie w przeciwległych kierunkach, niczym płyty atmosfery w strefie ryftu. Kiedy dwie części układanki wywierają nacisk jedna na drugą, to ich powierzchnia unosi się, marszczy, gniecie, tworząc mur między sobą. Mozesz go zlikwidować odsuwając się zupełnie, ale zagniecenie pozostanie na zawsze.

 

decydujace starcie w walce o pryzmat jest zatem jedynie kwestią czasu. Pregnę tej konfrontacji. pragne jej dlatego, ze taka jest moja natura, ze opanowala mnie bez reszty owa nienazwana, niepojęta ambicja, jaką rodzą takie chore sytuacje. ambicja, dzięki której człowiek zmaga się z trudami do ostatniego tchnienia. ambicja, która sprawia, że wręcz z uczuciem radości  umieram w przygniatającym tłoku spraw nierozstrzygniętych, a cierpię kiedy się z tego uwalniam.

 

mogę zagwarantować paru osobom, że zniszcze je z latwością, w mgnieniu oka. także odradzam kazdej z nich zacząc to co planuja zacząc, bo zapowiadam z góry ze oni tego nie chcą wcale. bo co z tego jak ktos mi zjebie opinie, zniszczy pozycje, jak ja poradze sobie sama ze sobą. co z tego ze osiągną chwilową satysfakcję, jak po niedlugim czasie meczarni sami sie zjedzą od srodka. nie wytrzymają swojego sumienia, kompleksy ich przerosną. nie skrzywdze nikogo kogo znam, na kim mi zalezy, kiedykolwiek zalezalo. ale wiekszosci z Was nie znam i powoli nudze sie byciem ciągle mila, usmiechnieta, kulturalną. bo czasem nie nerwy, ale zwykla chęć rozrywki steruje twoim zachowaniem.



 

Przyglądam się Waszym działaniom i widzę, że nie robicie tego, co uczyniłoby Was szczęśliwymi.

Pamiętaj, że Twoje myśli to głowna przyczyna wszystkiego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

nie chce straszyć.
nie chcę nawet ostrzegać.

mam strasznie wybujałą wyobraźnię.

strasznie lubie z nią przebywać.

 

 

 

 

 

odchodząc od tematu...

ja sobie radzę bez Ciebie.

 

 

2 komentarze
pzmic - 09/12/2009 16:11:30
Mów.
wczerwienizatopiona  - 08/12/2009 22:26:34
NIE , to właśnie nie tak było! ;P
to koleżanka obok chciała mnie zrzucić ;P
;**

Najnowsze wpisy

.procrastination.

 

.people are scared.

 

.strong.stronger..strange.

 

.weakened.

 

.blackout.

 

.timeout.

 

.lost in time.

 

.the sea refuses no river.

 

Wszystkie wpisy