2009/12/14 like a bird... |
||||||||||
|
||||||||||
|
udostępnij | |||||||||
te 2 zdjęcia strasznie kojarzą mi się z wakacjami... ach. cóż to był za cudowny okres.
po maratonie. było naprawdę sympatycznie...
a tak na serio to megazarąbiście i jeśli chodzi o ten temat to jestem w euforii.
"Zeszmaciłaś się!"
z tajfunem.
Ryzykowna chwila, moment. Podjęłam decyzję. Rzucę się w wir ziemna gdzieś między domami ulic Żeromskiego, rzucę się w śniegową mżawkę, która sprawia, że moje dłonie i twarz stają się coraz bardziej czerwone, aż fioletowe, rzucę się w wir refleksji, którym towarzyszyć będzie to piekło, które opieka zimnem całe moje ciało. Potrafię przeżywać katusze, męczarnie, czy też stan oswobodzenia przez prozaiczne spacery najbardziej ruchliwego miasta, jeśli brać pod uwagę tylko rowery. Szkoda, że dbam o myśli rodziców, inaczej bym wróciła za godzinę, może więcej, czułam, że mogę wszystko, ale na rodzinnej uwięzi. Z drugiej strony to miłe uczucie. Pomijając to wszystko, jak już mówiłam, rzuciłam się w przepaść zimna. Moje uszy do tej pory przeżywają szczypiące konanie, co jednak nic sie nie równa z tamtym wypadem. Ludzie patrzą w różne strony, na siebie, na drzewa, śnieg, na drogę, na biedronkę, czasem na mnie... ja zaś nie patrzę ani tu, ani tam. Mam określony cel- myśli. Zanurzyłam się w dół, refleksjami płynąc poprzez emocje i uczucia. Mam otwartą mordę, czerwony nos, sine usta, ból wypisany w rozumie, jednak niewidoczny dla innych, beztroskie spojrzenie i niezrozumiany wyraz twarzy... Nie dziwo, że niejeden by się skwasił widząc mnie w tym nastroju... Czy to w ogóle można nazwać nastrojem? Co to był za stan? Nie rozumiem sama siebie. Wiem jedno. MUSZĘ TO POWTÓRZYĆ.
zanudzam.
3 godz. temu
16 godz. temu
17/03/2010 19:22:31
16/03/2010 18:04:54
15/03/2010 15:10:14
14/03/2010 8:59:18
12/03/2010 22:22:30
Wszystkie wpisyzakazana
alghedonia
neosha
pelapantera
pomalujmojswiat
device
yourgirl
Wszyscy znajomi