Kliknij dwa razy w pole notki, aby edytować
Wiem. Wiem, że to co piszę, może wydawać się pozbawionym logiki potokiem przypadkowo napotkanych słów... Wiem, że ciężko to odebrać, więc postanowiłam, że rozjaśnię trochę zawirowania moich myśli...
Tak naprawdę, to każde słowo dobieram skrupulatnie, wręcz absurdalnie. Każdy wyraz jest osobną historią, każdy ujawnia pewien zarys nękających mnie spraw, często zupełnie od siebie oddalonych.
Łączenie słów w pary i zdania ma kolejne, osobne znaczenie. Nie jest przypadkiem, choć często rozum nie potrafi tego inaczej przyjąć. Nie można brać niczego dosłownie. Tajemnica zagadki ukryta jest w głębokich warstwach interpretacji i zdaje sobie sprawę, że w większości przypadków poprawna analiza jest niemożliwa dla kogokolwiek z wyjątkiem mnie.
Tekst odzwierciedla moje uczucia, a jeśli zabieram się do pisania, znaczyć to może, że mam w sobie emocjonalny potok, z którym w inny sposób nie mogę sobie akurat poradzić.
Pojawia się pytanie, po co, jeśli wiem, że nikt nic z tego nie rozumie, umieszczam to na publicznym blogu?
Odpowiedź jest prosta. Lubię kiedy ludzie myślą, lubię kiedy się zastanawiają, a ponad wszystko uwielbiam, kiedy każdy rozumie to, co piszę w indywidualny, niepowtarzalny sposób przez pryzmat danej chwili, uczuć i myśli, jakie w nim goszczą. Piszę ciężko, by każdy mógł wyczarować osobne znaczenie, dołożyć słowa, których mu brakuje i zrozumieć mnie inaczej.
Stawiam wyzwanie odwiecznemu pytaniu pasjonatów literatury "Co autor miał na myśli?"
Muszko, w poprzedniej notce specjalnie zmieniłam "śmiem" na "śnię".

Owocnego dalszego obcowania z moją psychiką.

Niezwykłego Nowego Roku. ;*