Brakuje mi tych spotkań cholernie, bo przez ten krótki czas wydawało mi się, że coś ma sens. Jakby ktoś wydarł mi z rąk mały, prywatny skarb. Niby takie proste, niby takie oczywiste, zdarza się przecież. A wcale nie proste i wcale nie oczywiste. Bo jak to tak. Stracić coś, czego nawet nie zaczęło się tak naprawdę mieć. A może troszeczkę zaczęło. Chciałoby się, żeby jakiś sens był w tym wszystkim, a tu wcale go nie ma. Żyję, owszem. I właściwie nic poza tym. Na niczym mi jakoś szczególnie teraz już nie zależy. A wtedy przez krótką chwilę naprawdę mi się żyć chciało...
krycha11
erffinek92
mamjablkanaglowie
gulf
flamingo
lubjee
kamissi
honeyyyy
Wszyscy znajomi