Gdy zamykam oczy czuję promienie słońca ogrzewające mi twarz, łyk chłodnej wody z górskiego źródła i rozkoszny ból mięśni po rowerowej wspinaczce na sam szczyt winnicy, po to tylko, by skosztować kieliszka wina, którego nie ma wsklepie i wyruszyć w drogę powrotną, gdyż zaczynało już zmierzchać.
Pamiętam festival jazz'owy w Montreux i tysiące ludzi bawiących się na ulicy, zjednoczonych w różnicy kultur.
Poranny kieliszek białego wina i aromatyczne espresso z widokiem na Alpy, zza ekranu komputera.
Prostokątne oprawki okularów na twarzy niewysokich brutnetek o przepięknych oczach,
i smak czekolady, która rozpływała się dopiero w ustach a nie na dłoni, mimo 30 stopniowego upału.
Pamiętam jeszcze wiele rzeczy, wiele wspomnień, wiele osób, miejsc, zdarzeń. Biorę łyk wina i... zamykam oczy. Odchodzę w krainę wspomnień, tęsknoty za tym, co minęło i już nigdy nie wróci, z tej tylko prostej przyczyny, że ponowny raz już nie będzie tym samym.
Znikam, wrócę za kilka dni...
22/01/2012 10:39:16
09/01/2012 14:40:40
07/01/2012 22:57:30
26/12/2011 17:07:31
13/12/2011 20:08:35
04/12/2011 21:20:52
20/09/2011 10:58:16
02/09/2011 11:15:41
Wszystkie wpisy