Widywali się raz na tydzień. Płacił za jej taksówkę z Żoliborza do centrum. Szybki seks przy zgaszonym świetle, najlepiej na stojąco wśród obitych kolorową skórą mebli na chromowanych nogach. On wpatrzony w okno, w pulsujące pod nimi miasto. Ona z twarzą przy szybie, wypychana rytmicznie tam, skąd przyjechała - w stronę szarych ulic.
- Pierdolona Warszawa - wbijał się między jej pośladki. - Powiedz coś świńskiego - popijał ze rżniętej, krzyształowej szklanki swoją dzienną dawkę whisky.
- Ty.
Uwalniała się i opierała plecami o jeden z perskich dywanów zawieszonych na ścianie. Wymyślała pozycje dla akrobaty z twarzą mędrca.
- Patrz na mnie - trzymając go za gęste, szpakowate włosy, podnosiła mu głowę.
Miał mieć erekcję spojrzenia, twardo, prosto w nią, do ostatniej kropli.
Potem padali na kanapę, zaśmiewając się ze swoich udawanych perwersji.
Gretkowska i Ola :*