Ach, jaki to był celny strzał,
Tych kilka słów, tak prosto w twarz.
Do tej pory wydawało mi się,że wśród najbliższych osób akceptacja to jedna z podstawowych cech. Cóż, przynajmniej tak mi wpajano od dziecka. Nie ważne co zrobisz,ja i tak Cię zaakceptuję i wszystko co z Tobą związane. Nie wiem jaka jest podstawa obwiniania osób,których się nie zna. Osób, które widziało się raz w życiu.
Wymyślić jakby tu nie zwalić winy na siebie. Kombinować,żeby wszystko wyszło jak najlepiej dla samego siebie.
Powiem nawet,że wyrzuty słyszane za plecami wzbudzają mój uśmiech na twarzy.
Zmiany,które sama sobie wprowadziłam to moje zmiany. Nie rozumiem odpychania argumentów z całych swoich sił,możliwe,że po to , żeby zagłuszyć moją prawdę. Już mówiłam,że nie będę się dostosowywać. Nie chcę robić czegoś co mi przeszkadza. Coraz bardziej mam gdzieś to, czy się to komuś podoba czy nie. Szkoda tylko, że takie sytuacje dzieją się wśród osób,które cenie najbardziej na świecie. Przykro mi stwierdzać, że myliłam się co do ich postawy. Ludzie to ludzie, chcą żeby im było jak najlepiej. Rozumiem to, ale rzeczywistość jest inna i trzeba się z nią zgodzić. Niektórych zmian nie da się cofnąć. Nie chcę niczego cofać,zrozum.
Kaśka.