|
2010/03/15
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
Niektóre rzeczy po prostu zmuszają co refleksji.
Rano na klatce poczułam zapach męskich perfum. Były ładne,takie jakie lubię. Od razu przypomniała mi się sytuacja,która wydarzyła się jakiś czas temu.
Mam na myśli akcję,kiedy jadąc w windzie w zapachu perfum,jakie miał kiedyś pewien osobnik płci męskiej nie mogłam oddychać,a te kilka sekund w tym zamkniętym pomieszczeniu było dla mnie zatorgą,wyjście zaś z niego niemal zbawieniem.
Mam doskonałą pamięć,więc zapamietuje takie rzeczy. Od razu przyszła mi na myśl druga osoba,te chwile spędzone razem,śmiech oraz również gorzkie łzy wywołane przez niego.
Zaczęłam głęboko zastanawiać się,dlaczego nadal tyle wspominam. Nie byłam przecież w sumie w nim mega zakochana,można było to nazwać zaledwie zauroczeniem. Jednak czy po zwykłym,przelotnym zauroczeniu tak bym cierpiała ?
Wniosek jest dla mnie wręcz niemożliwy,dobijający i wstrząsający. Brakuje mi tego zwykłego,jebanego skurwysyna.
+ 15 marca 2009 r,doskolane pamiętam,wspominam raczej pozytywnie.
FUCKING SNOW!
może dobrze,że los nie postawił na nas.