"na poważnie" to znaczy tyle, że pochłonęłam kilkanaście książek literatury
interesuję się psychologią zwierzęcą, kiedyś jeździłam na wystawy (jako obserwator) - teraz brakuje mi trochę czasu... raz też miałam okazję być na biegach psich zaprzęgów
niestety (bardzo, bardzo niestety) rodzice nie zgadzają się na psa, bo mamy dosyć ciężkie warunki (np. to, że jeden z członków rodziny jest nieobliczalny i po prostu szkoda by było psa, gdyby zrobił mu [psu] krzywdę, choć wydaje mi się, że pies mógłby być też lekiem, ale argument nie dociera...)