|
2009/01/22
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Namiętność kołysze się na drzewach
Spadając raz po raz na nasze głowy
A my czujemy ekstazyjną rozkosz
Każdego kosmyku włosów
Delikatny szept warg
z których spijam niewinność
Muśnięcie skóry Twej
I splot naszych ciał
Czuję, że dziś jestem nirwaną
Samego siebie stanem niewzbudzonym
Obok Ciebie.
I gdy rozlepiam poranki
Myślę że świat to ekstaza
I codzień zatracam się w nim
Jak we śnie.
Bo przecież wiruje namiętność
I każdego dnia nadzieja budzi mnie
Bo przecież każdy dzień to piękno
I wśród skał unoszę się
Świat jest dla mnie i ja dla świata
Jestem nieba błękitem i jak gwiazda spadam,
co dnia.
Jestem sobą.
Nie mam urojeń, nie jestem schizofrenikiem
Po prostu świat mam wyidealizowany okiem miłości.
___________________________________________________
Ironiczna hiperbola narcyzmu.
Nie ja.
Wciąż poszukuje siebie w snach. I nie ma mnie.
Jest nasze szczęście, które wciąż rodzi się.
06/09/2010 21:36:12
05/08/2010 10:30:36
26/06/2010 13:00:15
05/03/2010 21:16:55
20/04/2009 17:52:15
04/04/2009 23:45:11
09/02/2009 0:40:17
03/02/2009 0:43:58
Wszystkie wpisyxdarkpidix
comarzyca
fifur
holdyourcolor
aissa
sagittarius25
angelofagape
aqualung
Wszyscy znajomi