|
2011/12/13
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Znów nie piszę, chyba brak mi czasu i takiej potrzeby. A czytałam ostatnio, że trzeba dużo pisać, tak dla rozwoju, heh.
Moja ostatnia notka dotyczyła zmian - no i stało się. Zostanę surdopedagogiem, a może surdologopedą. Trudno podejmować decyzje, kiedy jest się debilem, ale świat wymaga, więc trzeba sprostać tym wymaganiom.
Zmieniłam nawet kolor włosów, inaczej się maluję. Staram się opanować moje chamstwo, bo przecież stosunki z ludźmi są bardzo ważne. Może kiedyś mi się przydadzą, ale póki co czuję się jak frajer pomagający innym, a gówno z tego mam.
Zdrowo się odżywiam, może nie w pełni, ale zawsze zdrowiej niż przedtem - mój przyszły mąż kupuje mi soczki jednodniowe, po których czuję się jak chodzące zdrowie.
Nie, nie rzuciłam palenia.
Znów obgryzam paznokcie, a miałam takie ładne w wakacje... ale w pracy mi się połamały i ja też się wtedy złamałam...
Dbam o moja skórę, nakładajac na nią tysiące kremów i maseczek. Wierzę, że będę ładna i młoda wiecznie.
Rzadko słucham muzyki z kompa, bo czuję chujowatość głośników i zaczęło mnie to drażnić. Częściej słucham radia. Mój ostatni skrobl na laście jest z lipca.
Mamy Nataszkę. Jest ślicznym rosyjskim niebieskim.