Mniej więcej tak przestawiał się mój dzisiejszy dzień:
*nauczyłam obsługiwać się szkolne ksero,
*wpadłam na arcybiskupa, gdyż Monika odepchnęła mnie myśląc,że wlecę na prof.Bartoszewskiego, jednosześnie nie zauważając tego drugiego pana
*sprawdziłam swój angielski w praktyce
*podrywałam pana fotografa
*15 min siedziałam przy oknie,zastanawiając się, kto wysiądzie z tych czarnych aut z przyciemnianymi szybami
*chciałam pogłaskać pieska z BOR-u czy tam jakiejś innej "firmy" rządowej
*rozwiesiłam ok. 120 numerków w szatni
*zostałam ujęta przez dobre 15 kamer, stojąc nieruchomo jak patyk na środku auli z bukietem białych i czerwonych róż
*zamiast przez bramki policyjne, przeszłam w krótkiej sukience przez stół, na którym widziało mnie jakieś 200 osób
*a dalej to już nie chce mi się opisywać, dodam, że jutro spotkanie, później imieniny babci, a niedzielę spędzam w towarzystwie matematyki..
właśnie...zna ktoś jakiegoś korepetytora? Mam swoje wymagania xD
I proszę nie odpowiadać w komentarzach ;D
...
Użytkownik deszczzaoknem
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.