Patrząc na zdarzenia, które miały miejsce, dochodzi się do wniosku, że wiele rzeczy przemija.
Tak bezpowrotnie przemija.
Często nie z naszej winy.
Często w nieodpowiednim momencie.
Żyję z nadzieją na lepsze jutro, z wiarą, że wszystko się ułoży, z myślą, że to tylko dziwny sen, nie nie sen, że to koszmar.
W codzienność wplatam niecodzienną historię.
Zawieszony pomiędzy prawdą a fikcją, jak w filmie.
Jest tyle rzeczy, które chciałbym powiedzieć światu, tyle ludzi, których chciałbym odsunąć od mojego życia, jeden człowiek, którego na zawsze mógłbym zachować najbliżej jak się da.
Pisząc pod wpływem emocji, pod wpływem chwili dajesz światu do zrozumienia co myślisz.
Co mam zrobić ze sobą?
Co mam zrobić z tymi i tamtymi?
Jest tyle pytań, na które nie znam odpowiedzi, mimo iż powinienem.
Jestem w trzeciej klasie, matura za niecałe 90 dni, a ja straciłem chęć. Hmm... Mam teraz zbyt dużo czasu? To chyba nie powód, od olimpiady nie nauczyłem się nic. Wiem, że wielu robi tak całe życie, ja jednak zawsze choć trochę pracowałem.
Chyba świat stanął na głowie. Czuję się jak nie ja, jak kukła sterowana z za sceny.
Dziwny splot myśli. Ale już nic na to nie poradzę.