Jakość powala, ale ważne, że jest cokolwiek 
Studniówka 2012. Bez podwiązek i czerwonych majtek, ale za to z grupową zorbą, przepysznymi ciastami z Wierzynka i "Time of my live" przetańczonym na samym środku parkietu. Chcę jeszcze raz. 
Już się nie mogę doczekać tych oficjalnych zdjęć, a pewnie sobie na nie poczekam 