Siema Świeży! :P
Obóz Szklarska Poręba za nami. Bywało naprawdę grubo. Podbiegi. Wycieczki. Tlenówki.
Początek obozu niesamowicie mocny. Wejście na Wysoki Kamień, po drodze tlenówki. Interwały skipowe pod górkę. I najpiękniejsze - wycieczka na Szrenicę (1362m n.p.m) + 300metrowe podbiegi na szczycie. Trening życia.
Później nastąpiło chwilowe delikatne wyluzowanie. Pojawił się również problem podkręconej kostki z którym po części borykam się do dziś. Walka pod koszem na jednym z popołudniowych meczów koszykówki niefortunnie zakończyła się upadkiem na zewnętrzną część stopy. Całe szczęście obyło się bez poważniejszych urazów i ostatecznie wypadł mi tylko owy pechowy trening :) Niestety przez pogodę na wysokościach nie zostało zrealizowana najmocniej przez wszystkich oczekiwane wyzwanie tej części obozu. W planach ponownie były podbiegi, lecz jak ostatnio zrealizowane miały zostać zaraz po wejściu na jeden ze szczytów.
Pod koniec tempo działania znów wzrosło. Długo nierobiona siłownia potrafiła dać się we znaki. Po niej zostały już tylko wtorkowe 200metrowe odcinki, a całość została uhonorowana siłą biegową (niestety tym razem na asfaltowym podjeździe).
No i została podróż. 15h. Co tam. Można? Można. Były przeboje, 3 minutowe przesiadki, ból głowy i ostateczne spanko w kuszetce :)
Obóz bardzo udany, ładnie przepracowany. Było śmiechu, DSJowe salta i rekordy i 50ta belka. Piotras, który nie widział łapy. Wszystko to przeplatane godzinami pisania. Było zacnie.
' Wiesz co to szybkość? Technika? Rotacja głową? '
Ponownie powrót do szkoły. Byle do dzwonka, do weekendu, do następnej kadry. No i przy tym wszystkim nie dać się również krwiożerczym nauczycielom :) Ahoj matmo miłości ma, chemio piękna jak otaczający świat!
Dla czytających o mocnych nerwach osławione szrenicowe podbiegi z udziałem Piotrałkę, Apaczałkę i Łukaszałkę w rolach głównych:
http://www.youtube.com/watch?v=y4OrdTH3OYk&feature=player_embedded
A tu z kolei coś dla ucha już na rozluźnienie :)
http://www.youtube.com/watch?v=cE_nc1Tt5s8
trololo?