Chwiejnym krokiem kieruję się w stronę domu. Nagle z jednej z mijanych przeze mnie uliczek słyszę głos kierowany najwyrazniej do mnie. Jest zarazem bardzo stanowczy lecz również bardzo kobiecy.
-Ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić?
-Zależy kto pyta.
Po chwili z mrocznej połaci uliczki wyłania się dziewczyna o czarno-czewonych włosach ubrana w znoszone glany, dziurawe rajstopy,koszulkę z nieznaną mi nazwą zespołu oraz przetartą kurtkę. Jej twarz pomimo dosyć upiornego posiada przyjemny wyraz, w oczy rzucają sie jej zabawne dołeczki w policzkach i zadarty do góry nosek.
-Gdzie chciałabyś to zrobić? - zapytuję ją.
-Tutaj na ulicy. Chcę żebyś wziął mnie na ścianie i rżnął do nieprzytomności
Przeszywa mnie dreszcz podniecenia, ona oplata swoje ręce na moich ramionach i zaciąga mnie w kierunku ściany. Chwytam ją w tali i opieram o ścianę próbując dobrać sie do jej czarnych koronkowych majteczek. W końcu mi się udaje. Nieznajoma wydaje się zadowolona, krzyczy, co jeszcze bardziej mnie podnieca. Wpadam w amok, robię dokładnie tak jak mówiła - rżnę ją do nieprzytomności. Zarówno jej jak i mojej własnej. Dotykam jej małych zgrabnych piersi, których zarys dostrzegam pod cienką koszulką. Dopiero teraz zauważam, że nie ma stanika.
Po chwili wszystko się kończy. Ona wydaje z siebie ostatni krzyk. Zakłada swoje czarne majteczki a ja nasuwam na siebie spodnie. Odchodzimy każde w swoim kierunku.