19.02.2010r.
Gdy płynie pochwał lista o nas i przy nas
my tracimy dystans i pierdoli nam się w łepetynach.
A przekonani o tym, że w tym tkwi prawda
odtwarzamy to, co Jarząbek wcześniej nagrał.
Z resztą trudno ganić go za koniunkturalizm,
bo im gorzej z nami, tym gorliwiej nas chwali.
A z kolei w razie niepowodzeń gotów wieści przywieźć,
o tym kto na drodze poukładał nam świnie.
I na szczyt genetyki nasz Jarząbek się wspina,
czyniąc tak że z wieprzowiny robi się wołowina.
On nigdy nie straci rozsądku
i nawet jeśli oko wypadnie temu Jarząbku,
popełniamy błąd tu, myśląc, że zamilknie,
on dalej będzie nam dowodził, kto dla nas jest wilkiem.
A gdy kiepski i pochmurny dzień jest
nasz Szekspir ułoży nam wiersz na pocieszenie.
Doda melodię, po czym zaśpiewa to wszystko jak słowik.
W każdym razie nie ufajcie Jarząbkowi.