|
2010/01/23
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Kategoria:
cud kobieta, może nawet żona.
|
|||||||||||||||||||||||||||||
W lustrze to ja się już nie oglądam. Szkoda moich nerwów.
Niczym Bunny Tsukino biegam spóźniona na uczelnie.
Tylko, że ja nie spotykam magicznej kotki, która informuje mnie iż misję mam.
Odnaleźć księżniczkę i uratować świat przed zagładą.
Misję to ja mam!
W poniedziałek trzy zaliczenia.
We wtorek egzamin z wprowadzenia do pedagogiki.
W środę zaliczenie z wstępu do psychologii i jeśli dobrze pójdzie zwolnienie z egzaminu.
Cały semestr zaliczam w trzy tygodnie. Jestem hardkorem.
Oceny ładne pozbieram w drugim semestrze. Teraz na mam już na to czasu.
Kogo mogę odwiedzić w przerwie międzysemestralnej?
Od ósmego lutego mam do lutego piętnastego.
Jestem zabawna, mała, ruda, gadatliwa, śmieszny mam śmiech i dużo jem [ale to z nerwów].
Na koniec Polski pojechać mogę, jeśli tylko mnie odebrać z dworca i zapewnić miejsce do spania.
Może Wrocław?
* * *
Nie poznaję samej siebie. Cholernie mi z tym dobrze.
Adres zameldowania sobie zmienię albo mnie rodzice wymeldują.
Jestem gościem we własnym domu. Fajowsko, nie?
Notatka do samej siebie
- kolczyki w języku są fajne
- uzupełnić terminarz muszę
- nie zakochiwać się do czerwca
* * *
Nieciągnąca się, ku*wa, rzeka!
Kocham moją eks grupę, normalnie kocham.
pandorcia
- 24/01/2010 0:12:36