|
2010/01/21
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Kategoria:
zwiedzam świat.
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Wpada zmęczona studentka do domu. Obiadu nie ma. Matula lata z odkurzaczem.
Ojciec uśmiecha się pod nosem przy kuchennym stole. Babcia zaginęła podczas akcji "Kupić świeczki".
- Co się tutaj, do jasnej cholery, dzieje?
- Kolędę dzisiaj mamy!
- Mogłam zostać na uczelni...
Torba rzucona w kąt pokoju. Buty leżą na środku dywanu. Burczenie w brzuchu przybiera na sile.
Siostry nie ma. Wsparcia nie ma. Daria siada na kanapie. Zasypia.
Przybył księżulek o godzinie dziewiętnastej, posiedział minut pięć a człek ma cały zmarnowany.
Czy tylko w moim domu takie cuda wianki się wyprawiają?
* * *
Teraz się będę żalić.
Nie mam już siły. Wstaję rano i chce mi się wyć. Ile, ku*rwa można? No ile?
Najbardziej irytujące jest, gdy szanowny rodziciel powie ci rzeczowo "Co to jest się nauczyć?".
To się, kurde blaszka, sam naucz. Mądrala. Intelektualista pieprzony.
Zmęczenie materiału i ból głowy.
Minus pięćdziesiąt punktów energii.
Game over.
* * *
I feel perfect!