|
2010/01/17
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Kategoria:
zwiedzam świat.
|
|||||||||||||||||||||||||||||
I thought that you were better.
Tydzień wzlotów i upadków.
Moje myśli krążą gdzieś w czasoprzestrzeni. Nie wydaje mi się, by ta gra była kiedykolwiek warta świeczki.
Nie przejmuję się już niczym. Cała sytuacja po prostu mnie śmieszy.
Pan też jest zabawny. Albo raczej żałosny.
Niepotrzebnie zawracałam sobie tym wszystkim głowę, wylewając przy okazji hektolitry łez.
Stałam się dziewczyną rzygającą tęczą i żyjącą w krainie różowych jednorożców, pegazów czy tam innych magicznych koni.
Koniec tego dobrego.
Fajna babka ze mnie. Zazwyczaj tak o sobie myślę.
Pokochałam buty na ośmiocentymetrowym obcasie. Zakochałam się w sukienkach.
Kobietą jestem, a co!
Uroczyście obiecuję, samej sobie, nie brać niczego na poważnie. Angażowanie się też jest złe.
Możecie mnie nawet uznać za wyrachowaną, nieliczącą się z uczuciami innych babę. Trudno.
Najważniejsze jest to, by było mi dobrze z samą sobą.
Tak dobrze, jak było jedenaście miesięcy i piętnaście kilogramów temu.
Najważniejsza dla mnie jestem ja sama. Empatia nie wychodzi mi na dobre.
Kiedyś się odegram. Już to robię.
Małymi kroczkami, niedostrzegalnie, potem nastąpi wybuch.
Złą kobietą bądź.
* * *
Informacje imprezowo-społeczne.
Piątek zaliczam do bardzo udanych.
Pomimo zdartego kolana i stłuczonego tyłka [pasy przy mojej uczelni są przeklęte]
Dziękuję Oli, Damianowi i Michasi.
Michasi w szczególności, się nasłuchałaś moich narzekań.
To dla Ciebie ta notka.
Moja wierna czytelniczko.
* * *
Pora na informacje typowo życiowe.
Tak, tak, uczelnia to aktualnie moje życie.
Niemiecki zaliczony na czwórkę. Reszta pod znakami zapytania stoi.
Mój terminarz przypomina plan jakiegoś projektu wojskowego.
W końcu życie to wojna. Prawdziwa wojna.