|
2009/11/20
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Kategoria:
zwiedzam świat.
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Obrót w prawo - para. Obrót w lewo - para. Spojrzenie na ubrudzone buty - para.
Coś ze mną nie tak, cierpię na jakąś manię prześladowczą, co by mnie nie zdziwiło w obecnym mym stanie.
Albo wszystkim na raz zachciało się amorów, małżeństw, dzieci i cholera wie jakich jeszcze odmian d o r o s ł e g o życia.
K a t h a r s i s .
Efekt uznajmy za zadowalający. Jeszcze kilka punktów do zrealizowania, kilka pomyłek, łez i będzie cacy.
U mnie zawsze jest cacy. Życie mam cacy. Znajomych mam cacy. Rodzinę mam cacy.
Miłości moje też są cacy ale tę kwestię przemilczmy, na razie.
Ważę 60 kilogramów ale nie mierzę zupełnie nic.
Jednak może człowieka nie być. Według wagi z apteki.
Jak nic może cokolwiek ważyć?
Paradoksalnie nawet mnie to cieszy. Nie bawi, po prostu cieszy.
Młoteczek potłukł. Ślimaczek zjadł. Strzemiączko wystrzeliło reszteczki na zewnątrz.
A to ci zgrane trio.