A takie jakieś stare.
Zacznijmy od dnia wczorajszego. W szkole ok, biegaliśmy na w-fie na 400 m ;/ Do tego dwie ostatnie lekcje to tylko siedzieliśmy, więc było ok.
Potem na konie, pojeździłam na Huśce na łące, kilka skoków i ćwiczyliśmy dodania w kłusie. Ale frunęła kobyła :D
Za to strasznie do przodu była, w galopie tak pędziła, że praktycznie cały czas na kołach jeździłam
Dzisiaj korowód. Niestety nie mam zdjęć, ale było co uwiecznić :D pomijając to, że szliśmy kilkaset metrów, w godzinę i to, że miałam strasznie ciasne buty, to fajnie było :D Potem spotkanie z Zuzią i poszłyśmy nad zalew. W tym czasie poznałam tyle ludzi, że nie pamiętam połowy imion :D na dodatek doczepił się mnie jakiś ćpun i nie chciał odejść ;/ Potem taki mały incydencik, którego tutaj nie opiszę ;> Akurat się zaczął koncert to musiałyśmy jechać, szkoda..
mustangowa
- 27/05/2012 9:24:35