komentuj ;)

Wypromuj się tutaj

So close, no matter how far... 

2012/05/11   

Sonisphere 2012

« następne   poprzednie »
Sonisphere 2012

Z ciocią przed tą gigantyczną sceną, przed którą chcę stanąć jeszcze raz.

JA CHCĘ JESZCZE RAZ!

Organizacja - 2/3 (chyba nigdy się dobrze nie zorganizują)
Cała reszta - 100000000

Pierwsza miejscówka wydawała mi się być zajebiście dobrą - lewa strona sceny pod samiuteńką barierką, i jak miałam się później przekonać, była nią w istocie. Godzina 16 wchodzi support supportu supportu Metalliki a.k.a. Gojira.
Sprawdzałam wcześniej przed festiwalem co to w ogóle jest. 1 - francuzi i metal - to połączenie wydało mi się być wręcz śmiesznym (głupie stereotypy). 2 - muzyka mnie nie zachwyciła. A tutaj nagle - pierdolnięcie. Wstałam, gdyż wcześniej stwierdziłam, że nie ma sensu nóg męczyć i przeżyłam miły szok. Według mnie najlepiej rozuszali publikę, byli kontaktowi, bawili się muzyką etc. CUDO. Szkoda mi było tylko, że tak niewiele (biorąc pod uwagę całość ok 40 tys ludzi, którzy tam byli) osób rzeczywiście zwracało na nich uwagę, ale nie mogłam wiele wymagać. Ludzie chcieli się najeść, stanąć w niebotycznej kolejce po piwo, schronić przed słońcem w cieniu parasoli części gastronomicznej. Jednak ci, którzy widać czekali na ten zespół nie zawiedli - "napierdalać" rozlegało się echem po całym Bemowie. Miejsca pod sceną na wprost były zapchane, ale boki luźne w związku z czym przy barierce stałam sama, za mnią nikogo nie było. Na koniec przed "moją" część płyty przyszedł Christian, popatrzeliśmy się na siebie, ja oklaskiwałam jego umiejętoności i osobę, skłaniając lekko głowę na znak aprobaty na koniec pokazując "różki". Zostałam w zamian obdarowana najpiękniejszym uśmiechem jaki widziałam w życiu i również pozdrowiona sławnym "m/".

 

Po przerwie, w czasie której grano na małej scenie, na main stage wturlali się Black Label Society. Tutaj powiem tak - źle nie grali, było dobrze, ale monotonnie i sucho. Miałam wrażanie, że wyszli, odbębnili swoje i na wio na chatę. Oczywiście gitarzysta i basista nawiązywali, albo bynajmniej starali się nawiązać kontakt z publiką, ale jak dla mnie to było za mało. Mój entuzjazm wzbudzony przez francuzów przygasł.

 

Po kolejniej przerwie przyszedł czas na Machine Head. Tutaj nagromadziło się już troszeczkę więcej narodu a i sam koncert mnie nie zawiódł, podłożył małą iskierkę pod ledwo tlący się zapał, a ten wybuchł na nowo. Minęła już połowa ich występu gdy nagle przy mnie zrobiło się zamieszanie. Zdezorientowana zauważyłam barczystego gościa stojącego z pęczkiem zielonych kartek, po które jak po złoto wyciągały się wszelkie ręce a barierka została prawie wyłamana. Magicznymi zielonymi kartkami były wejścówki na SNAKE PIT. Z 40 tys ludzi szanse na wejscie tam miała tylko setka. Nie pamiętam jak, co i gdzie, ale wiem tyle, że 3 mini zawały, 4 ataki napalonego tłumu, który nagle pojawił sie za mną, 3 prawie złamane żebra i 2 błagające o tlen płuca później byłam w drodze na SNAKE PIT razem z ciocią i tatą opasana na nadgarstku tym zielonym cudeńkiem. Pomiędzy platformami wchodzącym w tłum utworzono małe kółeczko na dla VIP'ów - stać 2 metry od sceny, widzieć wszystko, WSZYSTKO dokładnie to było CUDOWNE. 
Przyszedł i czas na headliner'a wieczoru, główny powód zjazdu 40 tys ludzi z całej Polski do Wa-wy - Metallikę. Półgłucha chodzę do teraz, fajerwerki, ogień, wybuchy. Wszystko. Przez 2 godziny i 20 minut byłam w niebie.

 

Do snake pit'u by razem z nami bawić się na koncercie przybył zespół Goijra i zapewne kilka innych z tych, które grały na Sonisphere, ale byłam zbyt zajęta główną sceną żeby rozglądać się wokół. Kostki nie złapałam (chociaż ją miałam pod nogami -.-), pałeczki też nie, ale mamy zdobyczną, wymacaną przez Jamesa flagę, zdjęcia z basistą (taka urocza persona, że o cholera <3 no i francuz) i wokalistą (skromny, uroczy no i francuz) Gojiry.
Przez 24 godziny czułam się jak z domu. Stolica stała się na ten dzień i stolicą zakochanej w metalu Polski. 
Jestem zmęczona, nie czuję rąk, nóg, boli mnie gardło, nie mogę mówić i jestem półgłucha - to wszytsko sprawia, że czuję, że żyję i jestem szczęśliwa.

DZIĘKUJMY SONISPHERE! 

 

(brawa i podziękowania dla tych co przeczytali)

; *

Wypromuj się tutaj

2 komentarze
lemitsu  - 11/05/2012 21:31:07
Łoo,no zazdroszczę,cieszę się,żeś to tu opisała :D
dancexwithxthexdevil - 12/05/2012 11:45:23
To jest skrót, bo bym chyba z całości doktorat nadziergała :D
Ale było po prostu megaprzezajebiście :D
A ci, którzy twierdzą, że Meta się skończyła i to już dziadki, to chyba nie byli na ich koncercie, bo to była kuźwa mać MOC. :D

Najnowsze wpisy

Sonisphere 2012

11/05/2012 17:59:30

Lau (again)

25/02/2012 22:35:15

Haha.

14/01/2012 0:22:18

Robert Sheehan

28/12/2011 12:48:43

Falalalala go fuck yourself!

22/12/2011 20:09:27

Tak, tak, wiem.

09/12/2011 19:19:42

Taki tam sold out w Łodzi.

10/11/2011 22:53:03

Neon Night

09/11/2011 19:44:14

Wszystkie wpisy