happysad sie kłania
Może wszystko po prostu jest jakimś niebywale wielkim, ironicznym żartem?
Może powinnam obrócić się, by ujrzeć drugą stronę lustra? Nie wiem.
Czuję w powietrzu jakąś zawiłą woń, jakby z wyciśniętego uśmiechu.
Ukradkiem spoglądam, boję się, krzyczę z zamkniętymi ustami.
Czuję na swojej skórze słodkość nieba, resztkę płomienia i w tym samym momencie,
albo trochę później czuję anhedonie.
Absolutnie nie lubię tego stanu.
Teraz powietrze jest lekkie,
za chwilę będzie jeszcze lżejsze
mam ochotę na gorąca noc,
czarną, ciężką i gwieździstą
złączoną w pocałunku z tysiącem detali,
które będa jej towarzyszyć,
tańczyć, kiedy zapragnie,
kurczyć się, kiedy pora iść spać.
policzę do stu lub trzystu
i przyjdzie piękna wiosna, na którą czekam już długo
będę wiła się w tym całym szczęściu,
bo kiedyś muszę.
Czasem przychodzą chwile, kiedy nie ma odwrotu. Nie masz wpływu i musisz się prostu pogodzić. Bolesne, ale to w końcu życie...
Jestem z Tobą , kochanie ; *
-Gdzie jesteś Kamilko?
-U Pauli, uczy mnie biologii.
-...
-Znaczy ja ją uczę. Bo to nieuk jest.
-...
-Znaczy uczę wszystkich. No wiesz, muszę ludzi uczyć.
Dobro powraca!
pozdro dla Ciebie < 3
możesz mnie posolić albo wymiętolić!