Piątek i sobota były przewspaniałe...
Jestem nienormalna.
Wczoraj zrobiłam zwałę miesiąca, ale nie będę wam o tym mówić.
Jednakże życie jak zwykle zaskakuje, pisze nikiedy scenariusze takie, których sobie nie życzymy.
Nie mam na to wpływu, ale tak się stało. Ponownie, więc za każdym razem jest coraz łatwiej.
Znajdę w sobie siłę i przejdę przez to.
Tak czy inaczej mój dzisiejszy nastrój bardzo upodobnił się do pogody za oknem.
Jest moim sprzymierzeńcem, przyjaciółką.
A o co chodzi?
moje ulubione kolano przez które nie mogę chodzić.
Gdy w siódmym niebie cisza
rdzę z gwiazdozbioru zetrze we mnie
ja Ciebie przejdę dreszczem
WIĘC ZASŁOŃ OKNO, ZASŁOŃ OCZY KSIĘŻYCEM
zanim do stu policzę... ciała się nam ustokrotnią.