Gospodarstwo Agroturystyczne "Pod Lasem" Piastowo
* wtorek 15.03 *
rano pojechałam z asią od Pasji do Piastowa. w końcu tam dotarłam, bo nawet nie wiem jak to się mogło stać, ale byłam tam tylko 1x w życiu! ale w końcu miałam okazję by się tam wybrać :) były oczywiście pogaduchy na mniej i bardziej ważne tematy. trochę na powaznie, trochę na wesoło :) miło było :)
potem przyjazd do kadyn:
* Cesena - krótka jazda. stęp, trochę kłusa, i leciutki galopik w półsiadzie. oczywiście też założyłam jej naczółek łańcuszkowuy i tak samo jak skarbce, jej też nie pasował :P w galopie machała głową, podskakiwała, hehe. dobrze, ze to jazda taka zdrożeniowa do pracy była a nie taka treningowa, to mogłyśmy sobie pozwolić na lekkie ruszenie tylko :P
* Skarbek - spoko jazda, ale potem trochę się rozkojarzałą :/ stęp i kłus dobry, galop ok, ale trochę znowu napalała się na zagalopowania. no i ciut sztywna, ale taka jeszcze w miarę ok.
* Wigor - teren. na początku spaceru całkiem ok. tylko raz chciał mnie wywieźć na pole albo wrócić ze mną do stajni jak nisko nad nami przeleciał jakiś helikopter.poza tym ok. pojechaliśmy sobie przez wioskę na brzopzówkę, tam zakłusowalismy i wróciliśmy plażą do domu. no i tam zaczęła się rzeźnia... caplował, zaczął napierać do przodu, napalał się że już idziemy w stronę domu :/ a na plaży do tego jeszcze ledwo normalnie przeżyłam zawał, bo spotkaliśmy po drodze starż graniczna (no a ploty łażą że nie można po plaży konno jeździć i że są wysokie kary :/) ale panowie całe szczęście zajęli się spacerowiczami z psem. potem idąć dalej plażą mijał mnie policyjny samochód, no i miałam stan przedzawałowy numer2. ale uffff na moje szczęscie zajęłi się jakimiś dziewczynami które zaparkowały samochodem na wale co już ofizjalnie nie wolno). więc udało mi się bez żadnego mandatu i zawału dotrzeć do stajni. ale za to z kacem moralniakiem,bo nie tak miało być w tym terenie :/ myślałam, ze to będzie takie lajtowe dla rozluźnienia, a tu dupa blada, bo było przeciągania się, parę przekleństw i w ogóle jakoś niefajnie :/
potem przyjechały monia i klaudyna. do tego po skończonym treningu przyszły jeszcze pani ela i magda i było wspólne z szefową obgadywanie umowy pensjonatowej. parę wątpliwości zostało wyjaśnionych, parę rzeczy znowu do poprawki. ale grunt że było miło i przyjemnie i że były ciasteczka :) hehehe. ostatecznie spotkanie trwało chyba ze 2 godziny, ale wszystkie wążniejsze kwestie zostały ustalone. :)
wieczorkiem w domu chwilkę na necie i bardzo szybko lulu. oj, dużo dziś wrażen było, dużo :)
ODCHUDZANIA DZIEŃ 9:
w pracy 2 jabłka
w domu mama dała makaron z jakimś sosem.
30/10/2011 20:57:04
30/10/2011 20:49:14
30/10/2011 20:46:18
30/10/2011 20:39:22
30/10/2011 20:31:24
30/10/2011 20:29:13
30/10/2011 20:22:57
30/10/2011 20:20:38
Wszystkie wpisyjessy092
jockeyka
nicely
correttamente
ineczka
rouxgris
szara1994
adusiak
Wszyscy znajomi