Dzielni turistas turlają sie w stronę Expo !
Zyjesz sobie z kimś nasty (albo dziesty rok), bo nie masz wyjścia.
Przejscia z nim/nią masz jakie masz i każdy normalny czlowiek powiedziałby 'spieprzaj stamtąd'.
A Ty siedzisz.
Nie bo nie chcesz, bo Ci tak wygodnie.
Wiesz i zdajesz sobie sprawę z realiów- jak to wyglada naprawdę i dlaczego tak postępujesz.
I nagle przychodzi ten moment, że nie wiesz dlaczego, ale czujesz, że własciwie to jesteś wdzięczny.
Byly łzy i to mnostwo. Nerwów też. Chwilowych zalamań, nienawiśc i tego wrażenia, że im dłużej to bedzie trwać tym bardziej sie bedziesz staczać.
Ale to wlasnie wytworzylo w Tobie tak silną potrzebę kochania, że potrafisz usunąć na bok całą obojętność do niego/niej i powiedzieć, ze jest najlepszy na świecie i że go/ją kochasz i że dziekujesz za to wszystko.
Co prawda nie wiesz co to znaczy kochać, ale przynajmniej próbujesz sam się nauczyć.
I takie paradoksy są wlaśnie zajebiste w życiu, bo człowiek moze iść ze spokojną bania spać.
I tak matka wie, że ćpie.
25/05/2012 15:27:16
15/04/2012 18:04:02
04/04/2012 15:30:07
28/03/2012 1:39:16
16/03/2012 18:18:48
12/03/2012 12:21:09
26/12/2011 0:16:47
28/11/2011 2:06:31
Wszystkie wpisy