|
2011/02/03
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Wariuję. Wariuję niesamowicie.
Wariuję, gdy stawiam krok zaraz po przebudzeniu.
Wariuję kiedy jem śniadanie.
Wariuję jak widzę turystów.
Tęsknię za dźwiękiem syreny nadjeżdząjącej karetki, albo za odgłosem przejeżdżającego z samego rana tramwaju. W tej zabetonowanej puszczy czułem się swobodnie. Byłem granicą dla własnej wyobraźni. Nic i nikt nie mógł mnie ograniczyć. Sam na sam z życiem w mieście. Nie krępowały mnie spojrzenia obcych ludzi, nie przechodziły mnie ciarki, kiedy nieostrożnie prawie wpadałem pod samochód, średnio trzy razy dzienie. Czułem się dumnie, kiedy mogłem kogoś obcego zaprowadzić na wały, a wieczorem ne deptak.
Brakuje mi w samym sobie odrobiny odwagi. Cząstki natchnionej magiczną dłonią Zeusa, która bez pardonu wpierdala się w mój zdezorientowany łeb. Jestem w takim stanie ciągłego egzystowania ze świadomością, że to jeszcze tylko chwilkę i wracam. A po powrocie będzie normalnie. Lub chociaż normalniej. Paraliż.
Na na na na nana na nan ana na na na nana na na nnanananana nana na nannana
My chemical romance
Wypierdalaj cipo z mojej głowy.
03/02/2011 23:31:29
13/11/2010 1:21:39
30/08/2010 0:42:48
13/06/2010 20:02:47
31/05/2010 1:59:14
17/05/2010 0:10:27
11/05/2010 22:28:35
25/04/2010 22:50:09
Wszystkie wpisyiindestructible
hankaxd
ekipazsamiacza
martyskatowredotka2
jestemsynemkrolasedesow
user
bloodymarie
ruinme
Wszyscy znajomi