z cudownych wakacji 2009 :)
barbakan. i takie tam. przy floriańskiej, oczywiście.
dzisiaj super trening. kucor wyjątkowo fajnie przychodził do ręki, tylko w galopie totalnie nie mogłam usiąść. próbowałam zmian, ale pod koniec totalnie nie mogłam się skupić, prawie wywaliliśmy się na drągu. poza tym pozytywnie - siwens wychodzi więcej na pastwisko, więc ma mniej energii na wymyślanie, a w sam raz - na pracę ;D
a wczoraj była u nas druga Kasia. namówiłam ją do tego, żeby pierwszy raz w życiu wsiadła na konia :D
wytłumaczyłam jej czym się różni kłus od galopu, po co jest chambon i chwilę trzymała lonżę ;D
mimo ciągłego "AAAA TO SIĘ RUSZA BOŻE ! ON CI UCIEKNIE! JEZUS JAKI ON JEST DUŻY! AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! NIENIENIENE PROSZĘ! JAK JA MAM ZEJŚĆ CHCĘ ZEJŚĆ!" - była naprawdę dzielna! :)
poza tym - zrozumiałam, że moje ostatnie poirytowanie innymi wynika z tego, jaka jestem zła na samą siebię. postanowiłam więc zrobić wszystko, na co nigdy nie mogłam się zdobyć z takich czy innych powodów. znalazłam w domu wagę więc będę mogła się pilnować :D i nie muszę, tylko chcę schudnąć. brakowało mi motywacji ostatnio do wszystkiego, ale wystarczyło żeby stopniał śnieg i od razu lepiej :)
mooncake
- 24/03/2010 15:24:01