ja pierdolę ;/
nie wiem, od czego zacząć.
może od tego, że mam totalnie przejebane ;/
bo cały czas słyszę od ojca, jaką jestem egoistką, że nic nie robię, nie mam przyszłości, jestem beznadziejna
i różne jeszcze mniej przyjemne epitety.
no tak, bo jawnym lenistwem jest to, że od dziewiątej rano pracuję w temperaturze minimum 35 w cieniu, dźwigam skrzynki i robię inne rzeczy i nie dostaję za to na własny użytek nic.
nie dostałam się na pierwszą rekrutację (nie spodziewałam się aż takiego naboru na peda)
zalogowałam się na drugą i miałam wpłacać na konto opłatę rekrutacyjną, ale właśnie miałam znowu opieprz w stylu "co ja sobie niby wyobrażam, że skąd się biorą pieniądze, jaka to ja nie jestem"
a wieczorem znowu mi się oberwie, za to, że nic nie zrobiłam w kierunku studiów.
patrzą się na mnie krzywo i narzekają, jak chcę raz w tygodniu pojechać do tarnowa, by się zobaczyć z Davidem. W efekcie on przyjeżdża na weekend i... pomaga moim rodzicom. Przy okazji może usłyszeć, jaka to ja jestem ;/ i przy nim ojciec chwali go za to, że taki chętny do pomocy, a za jego plecami narzeka, co za faceta sobie znalazłam (tylko dlatego, że nie skończył szkoły średniej. no tak- bo to po papierku się poznaje ludzi ;/)
kurwa, ja tu nie wytrzymam!
i to jest dom!
i to są wakacje!
a wy sobie możecie narzekać, że nie poszliście na koncert/ na wino z kumplami/ nie pojechaliście gdzieś się rekreować, bo wamm coś wypadło. ja nigdzie nie byłam przez całe wakacje, żeby odpocząć i już raczej nie będę, jeśli taak daalej pójdzie.
możecie się ze mnie śmiać, ale jestem na skraju wytrzymałości. głównie psychicznej.
bo jedyną normalną osobą, z którą tu mogę na żywo porozmawiać jest Sol, ale ona też ma swoje zajęcia...
nawet przestałam zwracać uwagę na to, co i jak piszę -__-
z dnia na dzień wszystko jest coraz gorsze.
i jak tu być optymistką?
chcę studia. chcę być jak najdalej stąd.
chcę znowu czuć, że może jednak jestem coś warta.
chcę przestać płakać w ciemności.
niedługo chyba będę krzyczeć przez sen, jak Ty.
wybacz mi wszystkie moje zachwiania nastrojów w ostatnim czasie, Kochanie.
wybacz, że znowu płakałam Ci do słuchawki.
jestem na skraju i wszystko wyprowadza mnie z równowagi.
tylko przy Tobie jest w miarę normalnie.
jakoś nie mogę znaleźć dawnej siebie.
z jakiegoś powodu tylko w ten sposób mogę to z siebie wyrzucić.
mam doła jak jasna cholera.
tak jest codziennie- oprócz krótkiego czasu spędzonego z Davidem.
właśnie skończyła mi się przerwa. idę do pracy, za którą nagrodą i tak będzie tylko krzyk i niezadowolenie.
adieu.
jeszcze tak na marginesie (David, wiem, że czytasz ;p):
<3 *Puszek, Okruszek, Kłębuszek, Pępuszek i Ukwiał* <3
(tylko dla wtajemniczonych ;p)
15/04/2010 14:17:38
26/09/2009 11:45:48
11/09/2009 22:51:28
26/08/2009 20:31:00
26/08/2009 0:20:41
22/08/2009 14:02:33
20/08/2009 14:45:13
17/08/2009 11:10:20
Wszystkie wpisyselfishlove
missxtake
sidhe
restylepl
koszmar666
shiizaa
rudziutkaa
gabidaa
Wszyscy znajomi