Mały zodiakalny Wodnik. Od małolata pod nim dziurawy chodnik. Czego nie robił żeby zabić szare tło dni. Pamiętam ciągłe przeprowadzki i szczeniacki honor. Godziny bezczynności, suche bity w głośnik mono. Ojciec zadawał setki pytań, a ja ściema całkowita niczym szuler - obcykany numer. Co miałem mówić? - tato? Ja i kumple przemierzaliśmy dżunglę jak bezdomne kundle.