rób co chcesz, niczego nie żałuj 

2014/08/18   

 

« następne   poprzednie »

~~

 

Noc zakończyła się cichym szeptem i kilkoma kroplami potu. Czy różniła się czymś od innych? Zupełnie nie, znów spędziliśmy ją razem w łóżku, upajając się własnymi myślami, zapachami, pocałunkami i czerwonym winem. Jego dłonie błądziły po moim ciele, tym wręcz anielskim dotykiem. Za to jego oczy, jego oczy demonicznym pożądaniem patrzyły na moje usta. Był dobrym nie tym złym. 
- Będzie z nami dobrze, obiecuję. 
Tej nocy...Słowa jak woda wnikały w moje ciało, sprawiały, że widziałam w nim to kim kiedyś był. Kim nadal pozostał, ten ktoś, kto gładził moje włosy, całował po szyi, trzymał w objęciach jakby bał się, że ta noc jest naszą ostatnią. Miał racje, mogła być naszą ostatnią. 
Z rana spakowaliśmy potrzebne rzeczy i udaliśmy się w stronę pobliskiego klifu, gdzie, jak mówił Kyle mieliśmy się z kimś spotkać. Miałam obawy, że chciał mnie zabrać w grono demonów, co spowodowałoby moją zagładę. Wyczułyby mnie, a potem byłyby tylko ból, krew i stłumione okrzyki. To, by mnie całkowicie zniszczyło, nie ufałam, im z wyjątkiem Kyle, chociaż i do niego miałam lekkie wątpliwości. Ale te wszystkie prysły jak bańka, gdy ujął palcami moją dłoń. 
Kiedy wysiedliśmy z auta czekał już tam na nas Tom, choć nie zdziwiło mnie to, iż był tam on, lecz to , że była tam rudowłosa dziewczyna. Jej chłodne spojrzenie podążało za mną, gdy szliśmy w ich stronę, jej blade usta wykrzywione w grymas ani razu się nie otworzyły, chociażby na przywitanie. Stała z dłońmi założonymi na piersi opierając się o czarnego cadillaca. 
- Czy wszystkie demony mają zamiłowanie do starszych modeli samochodów? - mruknęłam do Kyla, gdy tylko złapałam jego spojrzenie. Uniósł jedna brew, a potem jedynie uśmiechnął się pod nosem kładąc rękę u dołu moich pleców co miało mnie zachęcić do brnięcia na przód. Palący dotyk jego palców, jego dłoni, jego ciała... Rozpływam się rozpływam się rozpływam. Ale szłam dalej, a kiedy stanęliśmy twarzą w twarz z rudzielcem i Tomem poczułam jak żar ich spojrzeń rozpuszcza do końca moją skórę. 
- Zawsze wiedziałam, że lubujesz się w dziwadłach, ale, żeby aż tak! - burknęła pod nosem dziewczyna z zawadiackim uśmiechem znów taksując mnie wzrokiem. A moja dłoń powędrowała w miejsce bioder sprawdzając obecność Arthem. Chłopak spojrzał pogardliwe na dziewczynę dźgając ją łokciem. Udawałam, że tego nie widzę, próbowałam zachować spokój, czułam jak moje serce wybija być może ostatnie rytmy. Jednak, gdy zagłębiłam się oczyma w falującej wodzie nie znalazłam tam otuchy. Puste spojrzenie Kyla też mnie pozostawiło bez nadziei, jakby był nieobecny. 
- Więc...! - wykrzyknął Tom widocznie chcąc mnie przywrócić do rzeczywistości. - Jesteśmy gotowi, Dajana przygotowała to, o co prosiłeś, jesteś mi winny dużą przysługę. 
- Przynieś to. - polecił Kyle. 
A dziewczyna otworzyłam bagażnik i wyciągnęła z niego coś, co przypominało sztylet, jednak był owinięty materiałem, więc nie widziałam tego co było w środku. Podała pakunek ... mi. Przez chwilę się temu przyglądałam, potem skierowała wzrok na Kyla. 
- Co w tym jest? 
A on rozwiązał sznurek, który przytrzymywał kawałek oplatające przedmiot tkaniny. A, kiedy materiał opadł w moich dłoniach znalazło się i ono. Diable srebro. Tak wiele razy o, nim słyszałam, tak bardzo pragnął go każdy z łowców, w końcu miał on przynieś nam zwycięstwo i wyzwolenie. Chwyciłam go pewniej w rękę uważając na ostrze, które odbijało promienie słoneczne prosto na moją twarz. Rękojeść był skórzany a na nim było coś wykaligrafowane. 
- To musi być koniec El, koniec, który wyznaczysz ty. 
Jeden wdech, drugi, trzeci. Wciąż nie potrafiłam rozszyfrować tych słów, prosto z ust demona. Tom odwrócił głowę, nie chcąc patrzeć na broń albo na mnie. 
- Wasze skalane dusze pragną zagłady? 
- Bo widzisz. - drżący głos Diany zabrzmiał tak miękko. - Dusze, które idą do piekła nie są złe, dopiero pobyt w samym piekle sprawia, że stają się tym co najgorsze. Tracisz zmysły, uczucia, twoja dusza jest wypalona, zaprogramowano nas aby pozbyć się takich jak ty, a potem spokojnie móc się karmić. To niewybaczalne, ale część mnie cię nienawidzi za to , że jesteś taka nieskazitelna. A przecież miałaś na dłoniach więcej krwi niż ja w wannie....
- Musisz zacząć, kiedy minie dzień równonocy. Wtedy piekło posiada najmniejszą czujność, a demony są osłabione, innej szansy nie będzie. 
- Potrzebuję większej liczebności, gdy w piekle znajdują się miliardy dusz... 
- Przyjdź sama nie potrzebujemy uwagi. - cichy szept demonicy sprawił, że po na moim ciele pojawiła się gwałtownie gęsia skórka. Naciągnęłam rękawy na nagie ręce aby nikt tego nie zauważył. 
Paulina
 
.. CZ 2 wkrótce :) ponieważ nie zmieściło się w całości :)
 

 

1 komentarz
fadetoblackx3  - 19/08/2014 12:37:40
<3

Najnowsze wpisy

Wpis cytatland

 

Wpis cytatland

 

Wpis cytatland

 

Wpis cytatland

 

Wpis cytatland

 

Wpis cytatland

 

Wpis cytatland

 

Wpis cytatland

 

Wszystkie wpisy