` To był jeden z tych chłodnych, wiosennych dni. Po ośmiu godzinach szkolnej męczarni i długiej pozalekcyjnej rozmowie
z wychowawczynią, Basia miała ochotę wyłącznie na odpoczynek. Że też akurat dzisiaj wszystko musiało się zmówić przeciwko niej!
Tak się śpieszyła, że nawet nie zauważyła, kiedy o jedną z krat zadrapała sobie wewnętrzną stronę nadgarstka.
Marząc o gorącej kawie, ruszyła w stronę przystanku autobusowego. Niestety pech chciał, że kiedy dotarła na przejście dla pieszych, ostatni autobus, w kierunku jej domu, właśnie opuszczał stacje. Siedzące w nim koleżanki, pomachały zrezygnowanej Basi,
śmiejąc się i strojąc głupie miny. Nie miała nawet siły biec, czy machać do kierowcy, aby się zatrzymał.
"Trudno" - pomyślała wściekła i szukając w torbie słuchawek, zawróciła ku pobliskiemu parku. Wszystko było takie piękne, zupełnie inne niż przed tygodniem. Zapomniała nawet o włączeniu odtwarzacza i spacerowała ze słuchawkami w dłoni. Podziwiała cudowne oznaki nadchodzącej wiosny. Melodyjne śpiewy ptaków, pierwsze pąki na drzewach, nieśmiałe promienie kwietniowego słońca... Zapomniała o wszystkich troskach. W ułamku sekundy przestała myśleć o ciężkim dniu.
Wstąpiła po drodze do małej kafejki, która, jak na piątek przystało, pękała w szwach. Kupiła dużą kawę i życząc miłego dnia, wyszłana zewnątrz. Pyszny napój idealnie pomagał na chłodny, przeszywający wiatr. Rozkoszując się kawą, usiadła na starej ławce.
Założyła słuchawki, a kiedy do jej uszu napłynęły pierwsze dźwięki ukochanej piosenki, szeroko się uśmiechnęła.
Obiema dłońmi objęła kubek, by ogrzać zmarznięte dłonie.
W tej samej chwili zauważyła feralne zadrapanie. Ze zrezygnowaną miną odłożyła kubek i sięgnęła po swoja 'apteczkę'.
"Świetnie" - pomyślała o reakcji rodziców i ich wykładach odnośnie 'nieradzenia sobie z problemami'.
Mieli obsesję na tym punkcie. Nic dziwnego. Po tym wszystkim, co działo się niecały rok temu...
Ale teraz nowa szkoła, nowy rozdział, nowi ludzie, nowy etap.
Taka była umowa. Wyciągnęła plaster, dokładnie oglądając stare blizny.
Jedna blizna, jeden problem... Nie szło ukryć, że problemów było naprawdę wiele...
- Nie wygląda poważnie - powiedział jakiś chłopak, wpatrując się w rankę.
Basia podskakując, ściągnęła słuchawki.
- To tylko draśnięcie. Niegłębokie. Swoją drogą, kto normalny nosi ze sobą plastry? - z uśmiechem napił się swojej kawy.
Zdezorientowana faktem, że pierwszy raz widzi chłopaka na oczy, a ten już ją obraża, wrogo się do niego nastawiła.
- Może taki normalny, który nie chce ZNÓW być posądzony o cięcie się.
W oczach chłopaka dostrzegła coś na wzór... skruchy? Zapadła cisza.
- Tak w ogóle to jestem Basia - odezwała się, robiąc obok miejsce. Chłopak uśmiechnął się blado i usiadł, wyciągając dłoń.
- Błażej. (...) Przepraszam za tamto, to...
- Tak wiem, taki tam, męski humor przerwała mu, robiąc teatralną minę.
Błażej roześmiał się. Dopiero teraz Basia zorientowała się, że go zna.
- Chodzimy razem do szkoły - rzuciła.
- No, powiem Ci nawet, że od września. Nie chcę Cię martwić, ale wiesz, to już osiem miesięcy...- zrobił minę, jakby tłumaczył
to dwuletniemu dziecku.
Miał rację, zrobiło jej się trochę głupio.
- No tak... Ale wiesz, ja tam się wolę nie wychylać.
On tylko się uśmiechnął, a ona odniosła wrażenie, że doskonale ją rozumie. Nastała kolejna chwila ciszy.
Błażej opierając łokcie na kolanach, przerwał nienośne milczenie, wskazując na jej rękę.
- Rozumiem Cię Basia spojrzała na niego pytająco - no wiesz, rozumiem TO - wyciągnął dłonie w stronę jej nadgarstków.
Spojrzeniem zapytał o zgodę.
Nie wiedziała, co powiedzieć. Nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale ufała mu. Czuła, że może na nim polegać. Kiwnęła więc głową, a on podciągnął jej rękawy, przyglądając się oznakom bolesnych wspomnień i cierpień.
Nawet nie zauważyła, kiedy łzy napłynęły jej do oczu. Zorientowała się w momencie, kiedy Błażej bez słów podał jej chusteczkę.
Owszem, blizny były przeszłością, jednak wciąż głęboko przeżywała to, co działo się kiedyś. Nie jest typem osoby, która zapomina. Nigdy nie rozmawiała o tym, co ją boli, co się z nią dzieje... Zawsze była z tym sama. Znalazła więc sposób na 'radzenie sobie' z problemami. Początkowo nacięcia stanowiły coś w rodzaju 'atrapy', takiego cichego wołania o pomoc. Jednak z czasem... No cóż, to wszystko stało się niebezpieczne, bardzo niebezpieczne.
Wracające niczym bumerang wspomnienia, raniły coraz bardziej. Kurczowo chwyciła prawy nadgarstek, zaciskając usta.
Łzy? Po prostu płynęły, zaczęła szlochać.
Próbowała, starała się... Chciała być dzielna, silna, twarda... Jednak nie mogła tego ukryć. Nie mogła wymazać przeszłości...
Błażej objął ją ramieniem. Wtuliła się w jego obojczyk, ciągle roniąc łzy. On po prostu milczał.
Była mu wdzięczna, że nie zasypuje jej pytaniami. Był pierwszą osobą, która najzwyczajniej była. A właśnie tego potrzebowała.
Czas płynął. Nie wiedziała, ile siedziała zanurzona w jego ramionach.
Kiedy w końcu się uspokoiła, Błażej otarł łzę spływającą po jej policzku.
Wyswobadzając się z jego objęć, nieprzytomnie patrzyła przed siebie. Czuła, że może mu wszystko powiedzieć.
- Zaczęło się od gimnazjalnej wycieczki... - zaczęła.
Opowiadała o tym, z czym do tej pory się zmagała. Z każdym wypowiedzianym słowem, czuła się silniejsza. On słuchał.
Nie komentował, nie oceniał. To bardzo wiele dla niej znaczyło. Sama jego obecność wystarczyła.
Siedzieli tak niemal do wieczora. Gdy skończyła, rozmawiali, dzielili się przeżyciami.
Niczym dwie bratnie dusze, które w końcu odnalazły ukojenie. Dwie bratnie dusze, które w końcu odnalazły siebie.
` Ukojenie .
~ fragment.
____________________________
mam nadzieję, że komuś się spodoba.
pisane na szybko.
pod wpływem chwili.
12/04/2012 21:50:12
09/04/2012 20:49:58
07/04/2012 20:31:16
29/02/2012 21:40:07
27/02/2012 23:09:47
09/01/2012 22:24:59
08/01/2012 0:23:56
06/01/2012 21:05:09
Wszystkie wpisymisterinaccessible
darmowee
xxxopisynaggxxx
maszgusst
decoded
karteczkowemiasto
breathemenow
mondeluz
Wszyscy znajomi