|
2010/03/18
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
"Warszawa składa się z ksenofobicznych towarzystw, mniejszych lub większych kółek wzajemnej adoracji. Każde z tych kółek jest głęboko przekonane o tym, że to ono właśnie stanowi warszawkę, jeśli nie jedyną, to przynajmniej najlepszą. W tym mieście, nietwórczym, zgryźliwym i kwaśnym, nie rozmawia się o uczuciach, nie przekracza chłodnych granic, nie wychodzi poza twarde, nieelastyczne formy. Można być wulgarnym, ale nie egzaltowanym, można być wylewnym, ale tylko po pijaku, można, a właściwie wręcz należy cierpieć, ale wyłącznie z powodów natury czysto egzystencjalnej. Zaciekle i z niesmakiem plotkuje się o ludziach prostolinijnych, otwartych, grzeszących zbytnią szczerością; należy ich upokorzyć, uświadomić im własną śmieszność. Wielkoduszność i empatia wyszły z mody. Zamiast tego kultywuje się pogardę i odrazę wobec każdego, kto się nie mieści w ściśle wyznaczonych ramach warszawskiego savoir-vivreu."
tekst z bloga Marko, który Marko zapożyczył od ? nie wiem kogo.
spodobał mnie się.
tekst, a nie Marco.
[sorry Marco.]
Bo jest prawdziwy
i mówi o tym czego
nie zauważy się po 2 dniach pobytu tutaj.
mija drugi rok jak tu mieszkam i widzę,
że większa część tekstu to niestety
smutna prawda i rzeczywistość.
***
tak na marginesie
7 miesiąc płynie
jak w mlecznej krainie
jest mi cudnie
pachniesz schludnie [?!] :D
mój Bartoszu - kocham Cie
a Ty kochaj zawsze mnie!:D
BARTOSZU! Ten oto głęboki i jakże przemyślany wiersz na 7 miesięcznice dedykuję Ci
oto ja, skromna śmiertelniczka Karolina. :*
Kooocham! :) :*