Potrzebuję w końcu coś nagrać bo oszaleję z braku wyrażania.
Głowa mnie boli od tego wszystkiego. Za bardzo ciążą nade mną tumany przestrzeni. Chce się rozpędzić i z całych sił pobiec przed siebie. Bez zatrzymania, aż padnę na ziemię pyskiem. Piach, kamienie, żwir i pył odcisną mi się na mokrym od potu policzku. Ból rozedrze moje wnętrzności, rozciągnie mięśnie w piekących uściskach i może wtedy.... może wtedy poczuję, że żyję, że oddycham.
Wyciągnijcie '''to'' ze mnie.
Czuję jak twki pod skórą.