Zią! Zapraszam! ;)

Wypromuj się tutaj

Clave 

2010/03/01   

Lol?

« następne   poprzednie »
Lol?

Annette biegła przez skąpane w strugach deszczu ulice. Posklejane włosy co rusz targane przez wiatr opadały na jej twarz. Płakała, chociaż w pierwszej chwili nie można było tego stwierdzić, gdyż wszyscy mogli by pomyśleć że rozmazała się od deszczu. Była na skraju wyczerpania. Musiała się spotkać ze swoją przyjaciółką Alice, tylko ona mogła jej w tym momencie pomóc. Były umówione na placu św. Alberta. Gdy w końcu dobiegła, myślała że wypluje płuca. Stały teraz na przeciwko siebie, były tak inne a jednak były przyjaciółkami. Annette miała czarne włosy, trupio-bladą cerę, czarną suknię, a twarz wykrzywiał zawsze grymas niezadowolenia i wzgardy. Natomiast Alice była osobą wesołą, w tej chwili miała na sobie zieloną krótką spódniczkę, zwiewną bluzeczkę tego samego koloru, na nogach szpilki z takim obcasem że co po niektóre kobiety zakładając je mogły by się nabawić lęku wysokości. Oczywiście Alice nie mogła by zapomnieć o modnych dodatkach, wieńczących całą tą kompozycję, a z jej ust nigdy nie schodził kolor dobrze nasyconej krwi. Teraz było inaczej, z twarzy obu dziewczyn można było wyczytać że są przerażone.
-Wiesz co się stało?-Zapytała Annette, próbując zataić strach.
-Taaak! Alec nie żyje.- Odpowiedziała piskliwym głosem Alice.
-Następną będę ja, potem Ty, dlatego... musisz mi pomóc, wezwij dla mnie samego Oświeconego. Muszę z nim porozmawiać...
-Jesteś pewna?
-Tak. Muszę...
-Znasz wszys...
-Tak!!!
-Dobra, dobra! Już wzywam.
Alice nakreśliła w powietrzu jakieś znaki, niezrozumiałe dla nikogo innego oprócz niej. Wypowiedziała jakieś słowa, lecz nie poruszała przy tym ustami.
Położyła rękę na ziemi i zaznaczyła okrąg, z okręgu zaczął buchać niebiesko-zielony płomień. Nagle płomień zaczął znikać a na jego miejscu zaczęła pojawiać się para która coraz bardziej zaczęła przypominać coś ludziopodobnego. W końcu para przyjęła postać, niskiego, łysego człowieka w czymś co przypominało biały szlafrok...
Dwie dziewczyny padły na kolana, wzrok miały utkwiony w ziemię, Annette zaczęła mówić Panie, na moje życzenie zostałeś wezwany, muszę z Tobą porozmawiać, nie karz mnie i w kółko dopóki, maluch się nie odezwał.
-Powstań. O czym musisz porozmawiać?
-O Alecu, on...
-Nie żyje, wiem.
-Skąd?!
-Chcesz naprawdę wiedzieć? Dobrze, powiem Ci... To ja nasłałem demona z otchłani aby zabił Aleca, był władcą wody, tak jak Ty jesteś ziemi, a ona ognia. Ja jestem wiatrem, z rodu tytanów, pierwszych strażników żywiołów. A Wy jesteście młodzi, bardzo niedoświadczeni.
-I co teraz?! - Pomyślały jednocześnie przyjaciólki.




Jestem szczęsliwy.

Jeszcze 11 dni ludzie!

11!!

wbij, zrewanżuje się.

Wypromuj się tutaj

1 komentarz
Info

Tylko znajomi użytkownika clave
mogą komentować na tym fotoblogu.

seyaa  - 04/03/2010 19:36:11
Kreatywny Mąż mojego Serca ; ); *
duma rozpiera ,tak szybko sie rozwijasz ; ]

Najnowsze wpisy

Zastygłych słów pukiel.

05/02/2012 23:18:38

Na stronie Twojego dziennika.

29/11/2011 21:18:16

Żegnam po raz pierwszy.

26/11/2011 21:17:20

16-sty dzień października.

16/10/2011 19:30:31

WroLof

31/03/2011 23:18:50

Wrocław

16/02/2011 22:29:20

Serce pompa do krwi.

05/02/2011 17:35:54

Westchnienia i szepty bezwstydne

15/01/2011 13:11:08

Wszystkie wpisy