Lubię czasu nie posiadać. Lubię, co ja gadam! Kocham zmianyZMIANYzmiany. Po raz 95958 przeniosłam się do małego pokoju. Na głowie mam cos zupełnie innego. Szafa się urozmaiciła, a to, że wcale nie radze sobie dobrze na obcasach nie znaczy, że się poddam. Dokupiłam dwie książki do mojej póki co skormnej kolekcji (+ proszę mi oddać mój dziennik nimfomanki-ktokolwiek go ma?!), Dostałam bardzo zatysfakcjonującą mnie propozycje, która jak śmię marzyć się spełni i dojdzie do skutku. Nie piję alkoholu do maja. Ograniczyłam palenie. Coli pije jeszcze więcej, a dżanki fud- to lubię i jeść nie przestanę. Wegetarianizm mój utrzymuje się w dalszym ciągu. Przytyłam znowu ze 3kg. Wciąż lubię zapach escady na sobie. Za dużo marze i myślę, ale Bóg zrobił mieszane podziały. Jedni mają w zasięgu ręki więcej szczęścia inni natomiast posiadają bogaty intelekt. Nie mam zamiaru się kłócić i zadawać zbędnych pytań. Niedziela była zajebiście wielkim przełomem w mojej głowie. Trzeba czasami tylko odświeżyć swoje dawne wartości lub zajrzeć w oczy silnej woli, którą zapewne ja posiadałam i zasięgne do niej znowu. Ostatnie wydarzenia które mnie poirytowały to krzywdzanie biednych kwiatków 8 marca. Tuziny wspaniałych mężczyzn biegnących z kwiatuszkiem do swej najukochańczych. Damn! to nawet nieświadomie brzmi jak p i e r d o l n a ironia. Ja wiem, że drugi tuzin podnieconych dziewuch z chęcia z radości pożarły by biedne róże, storczyki czy tam inne.. Ja natomiast jestem bardziej wymagająca w tej kwestii. Wolałam dostawać z zaskoczenia kinder niespodzianki niż okazjonalnie wciśnięte w ręce biedne kwiatki. Fala na prostym morzu. I co? nigdy nie zrezygnuje ze swojej nawet niesłusznej opinii. Amen.