po co się cieszyłam, że jest dobrze. powiedzcie mi po co? od rana umieram. czuję się jakbym miała mdleć, a zarazem zgiąć się w pół i tak zostać. fajnie, fajnie. nie ma co. zobaczymy co będzie rano, a miałam iść jutro poprawić sprawdzian z chemii, napisać kartkówkę z fizyki i geografii. w dodatku po południu są ostatnie warsztaty, na których chciałabym się pojawić. jak zwykle wszystko na przekór. mam nadzieję, że mi przejdzie. tymczasem spadam do dalszej nauki fizyki i pochłaniania hektolitrów wody. baaaj.
http://www.youtube.com/watch?v=GhDcgmMeM70