Bywa, że trzesą mi się ręcę. Czekam na Twą wiadomość. Odliczam godziny, minuty, sekudny... Piszesz z częstotliwością kilku dni... Usycham z niecierpliwości... I choć Twoje słowa nie koją, nie łagodzą, nie uspokajają... Czekam. Wciąż. Jakby umartwianie się było sensem życia. Jakby od tego miał zależeć każdy mój oddech. Oczekuję. W skupieniu. W ciszy. Tylko moja dusza krzyczy, ale... Nikt tego nie słyszy... Czasem nawet ja nie odbieram jej wysokich dźwięków. Może dlatego, że próbujesz coś ze mną zrobić. Próbujesz na mnie wpłynąć nie ulepszając, lecz kochając taką prawdziwą... Źle mi... Często czuję, że zawadzam. Że jestem zbędna.
I naprawdę ranię ludzi. Na każdym kroku. Więc może lepiej trzymać się zdala ode mnie? Może dajmy sobie spokój... Nie jestem tym, na kogo wyglądam...
________________________________________________________________________
Kolejny dzień z logiką. Dziś przybywają posiłki, ale szkoda, że bez posiłków... Mam 2 jogurty i kawę. Mocna. Gorzka. Cukier i mleko - brak. Nawet Leona zapasy się kończą. To chyba magia końca miesiąca.
Uczulenie daje się we znaki. Zaburzenia zdrowotne też. Chyba naprawdę trzeba się wybrać do lekarza...
Po sesji. Może.
Wychodzę z założenia, że samo przejdzie.
Uwielbiam nasze nowe mieszkanie. I współlokatorki to był dobry wybór. Te pasują idealnie. Tylko czasem... Chciałabym móc popłakać na czyimś ramieniu.
To zabawne jak można udawać, że twarde z nas istoty. Wystarczy usłyszeć głos ukochanej osoby, żeby rozkleić się na ławce pod blokiem. Słuchałam Cię. Twojego głosu. Oddechu. Czułam łzy płynące po policzkach. Tak bardzo Cię kocham... Tak okropnie tęsknie. Chcę się wtulić w ramiona. Poczuć siłę. Poczuć nadzieję. Tęsknie...