|
2010/01/30
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Tęsknię za moim Poznaniem.
Za spacerami po zmroku,
za krążeniem po Starym Rynku,
za moknięciem na deszczu w biegu po deptaku,
za łoskotem tramwaji na trasie Jeleniogórska-Matejki,
za gubieniem drogi na wielkich osiedlach,
za obiadami w czasie WFów czy religii,
za każdym krokiem stawianym mocno i z pewnością.
I za wszystkimi ludźmi.
I za tym wszystkim co z nimi przeżywałam, robiłam.
Moje miejsce jest przy was, tak teraz czuję.
Może by tak na moment wrócić do rzeczywistości?
Przybiec zmoczoną na zajęcia teatralne, uczyć się w tramwaju słówek do Nory, czekać godzinami na przystanku, zjeść w pośpiechu obiad w McDonaldzie, umówić się do kina, przejść się po paru sklepach, biec po Starym Rynku, zarwać noc przy komputerze i cieszyć się z nadejścia jutra :)
Tymczasem mam kolejny francuski weekend błogiego lenistwa i przed sobą kolejny francuski tydzien prawie-wakacji. I jeszcze 2 miesiące Saumurowego pobytu.
Rusza akcja: ocieplanie kontaktów, pierwsze sukcesy za nami, życzcie sukcesów na przyszłość!
Zdjęcie z wakacji. Których też brakuje mi jak cholera!