do miłości, bez hajsu i policji
dwa cztery- zero cztery - ja ten wtorek pamiętam.
Kiedy podeszłam do Ciebie, nie byłam uśmiechnięta.
Mówiłeś coś do mnie o grubych pieniądzach,
które chcesz mi oddać za tę krzywdę, co wyrządzasz.
Po chwili wyciągnąłeś L&M'y z kieszeni,
myślałeś że jak zapalę i kliknę mięta w nas coś zmieni,
jednak byłeś kurdę w błędzie i może to głupie,
bo gdy odwróciłeś wzrok szlugę schowałam pod kurtkę.
zaczął mówić o swoich problemach,
i że nie chce już żyć, bo po prostu się nie da.
poprosił o pocałunek taki prosto z serca,
i powiedział, że w tą noc zabije - jak zwykły morderca.
Byłam w szoku... nie chciałam, żeby nigdzie jechał
w tym czasie klakson z auta głośno, go pospieszał.
mówił, że ostatni raz już go widzę,
następnie odjechał autem i pomachał przez przednią szybę.
Kochanie, Ty wiesz.