Wstaję. Dzisiaj wyjątkowo późno. Pogoda za oknem idealnie dopasowana do mojego nastroju: leje deszcz, tłukąc w me okno. Nie chce mi się nawet iść do kuchni, aby zrobić sobie kawę. Pod kopułą, wewnątrz czaszki obija mi się on. Zresztą ciągle tam siedzi. Mam już dość tęsknoty, przesiąkającej każde ubranie, obecnej w każdym miejscu, przylegającej do mnie podczas wykonywania każdej czynności. Kiedy tęsknota zamienia się w zwykłe czekanie? A czekanie w normalne życie z udziałem nadziei? A kiedy to normalne na pozór życie zamienia się po prostu w trwanie... w bycie... w wegetację od kubka kawy do kawy...?
Czekam na to, bo wszystko jest lepsze od tej tęsknoty, którą śmierdzą wszystkie moje rzeczy. Dosyć mam jego oczu, wpatrzonych we mnie w każdej mijanej twarzy na chodniku. Nawet tej skrytej pod parasolem... Mam dosyć czekania na dźwięk telefonu, który kompletnie przestał być mi potrzebny. Wiem, że już nigdy nie zadzwoni, nie chce żeby do mnie zadzwonił, a jednak czekam w nocy wgapiając się w sufit i nasłuchuję... Nie mogę spać. Niby leżę w łóżku, ale mój mózg ciągle jest w stanie gotowości. Nie mogę spać, bo boli mnie serce. Bólem prawdziwym, namacalnym, straszącym... Nie wiem, na której stronie mam się położyć, żeby zapomnieć, że boli. I kiedy faktycznie przestaje czuć cokolwiek fizycznego, wkrada się on. Z nim... o nim... w nim... na nim... przy nim... bez niego.
I znowu boli. Tyle, że tym razem nie pomoze zmiana boku, czy położenie się na brzuchu. W każdej pozycji boli tak samo. Nieznośnie, przypominająco, beznadziejnie, męcząco...
Wstaję. Dzisiaj wyjątkowo późno. Dzisiejsza noc wyjątkowo bez niego pod powiekami...
07/05/2012 17:19:25
24/04/2012 19:08:55
24/04/2012 19:05:23
14/04/2012 10:23:53
11/04/2012 20:55:00
10/04/2012 22:24:23
25/03/2012 13:19:01
22/03/2012 22:02:53
Wszystkie wpisyanawinslet
bianka
zaspaneponiedzialkii
casiaaa
nawaho
kilogrammilosci
wudowua
misiekirzadza
Wszyscy znajomi